środa, 2 listopada 2016

Rozdział 10

Ian

Gdy Lauren zamknęła przede mną drzwi zagotowało się we mnie. Jak on mógł coś takiego zrobić. A tak się zarzekał, że między nimi do niczego nie dojdzie, że on w niej nic nie widzi. Wiedziałem, że po tym co zdarzyło się wczoraj coś będzie nie tak i nie myliłem się. On i Laura. On i Laura ! Mój najlepszy przyjaciel z moją Laurą. Jeszcze to, że zamknęła mi drzwi przed nosem i to "porozmawiamy później", no ciekawe o czym. Serio myślałem, że przez te 3 lata zrozumie, że jednak czuję do niej coś innego niż tylko przyjaźń. Widocznie się myliłem, a ona jest zainteresowana innymi, a nie mną.
Poszedłem do kuchni i postanowiłem, że wyżyję się podczas gotowania. Wyjąłem odpowiednie składniki, włączyłem sobie radio i wziąłem się do roboty. 20 min później makaron był już gotowy, więc dodałem go do sosu. Moje zdenerwowanie minęło. Zawsze przy gotowaniu opuszczają mnie wszelkie emocje i w sumie dobrze, przynajmniej mogę się skupić na gotowaniu, a to co przyrządzę wyjdzie zjadliwe i smaczne. Jako, że Nina nie wyszła jeszcze z łazienki poszedłem do pokoju się przebrać. Gdy byłem w korytarzu zobaczyłem tylko oczy Lu zamykającej drzwi. Nasz wzrok się spotkał. Odgoniłem myśli i poszedłem do siebie. Gdy ubierałem koszulkę do pokoju weszła Nina.
- myślisz, że Lauren miałaby coś przeciwko żebym pożyczyła od niej ubranie ?
- wyjadę mi się, że nie, zresztą i tak już wyszła, więc korzystaj
- ok
I wtedy zobaczyłem najpiękniejszy uśmiech jaki kiedykolwiek widziałem.


Nałożyłem wcześniej przygotowane danie na talerze i podałem jeden mojej towarzyszce.
- nalać Ci soku ?
Zaproponowałem i podszedłem do lodówki po sok i szklanki.
- bardzo chętnie
Odpowiedziała dziewczyna.
- ale pięknie pachnie. Jeszcze żaden facet nie ugotował mi obiadu, nie licząc mojego brata
- to chyba źle wybierałaś partnerów
- cóż bardzo możliwe
Uśmiechnęła się do mnie i upiła łyk soku.
- smacznego
Powiedzieliśmy i zabraliśmy się za śniadanie, a w zasadzie śniadanio-obiad. Przy okazji rozmawialiśmy prawie na wszystkie tematy. Rozmowa przychodziła nam z łatwością, co raczej było niezwykłe w moim przypadku. Wczoraj bawiliśmy się razem bardzo dobrze, ale w grę wchodził alkohol, więc jestem mile zaskoczony, że i bez tego rozmawia nam się równie dobrze. Po zjedzonym obiedzie usiedliśmy razem w salonie i zaczęliśmy oglądać jakieś głupoty w tv. Gdy zaczynało się już ściemniać Nina stwierdziła, że to dobra pora by wrócić do domu. Zebraliśmy się więc i pół godziny później byliśmy pod jej domem. Mieszkała na obrzeżach więc postanowiłem, że odwiozę ją pod sam dom.
- mój brat już się pewnie zastanawia gdzie się podziałam
Powiedziała gdy staliśmy pod jej drzwiami.
- więc musisz mu wytłumaczyć, że poznałaś przystojnego kolegę
Zaśmiała się melodyjnie i spojrzała mi w oczy. Wtedy coś we mnie zaskoczyło i chwilę później nasze usta złączyły się w pocałunku.




Lauren

- ej jak myślisz, a gdyby tych dwoje było razem ?
- tych ? Ygh co za brzydkie dziecko by z tego wyszło, zresztą koleś wygląda jakby się nie golił od roku
- a skąd wiesz ? Może jak by się mu dało maszynkę to wyglądałby normalnie ?
- taa chyba kosiarkę
Wybuchnęłam śmiechem tak, że połowa stolików spojrzała się w naszą stronę. Alec nie mogąc wytrzymać zrobił to samo. Kończyliśmy właśnie jeść w jednej restauracji na mieście, bo okazało się, że knajpka którą zaoferował chłopak nie znalazła nam żadnego wolnego stolika. Tak więc postawiliśmy  się pokręcić po galerii i wybrać coś odpowiedniego. O incydencie z rana całkowicie zapomniałam. Alec umilał mi czas, tak że praktycznie cały czas się śmiałam. Wspólne wyjście okazało się być jednak dobrym pomysłem, zwłaszcza że wczorajszego wieczoru nie wymieniliśmy ze sobą zbyt wielu zdań.
- och już przestań, brzuch mnie boli od śmiania i ludzie się dziwnie patrzą
- dobra dobra już
Powiedział przez śmiech, więc uciszyliśmy się na chwilę, co w zasadzie nie pomogło, bo chwilę później roześmialiśmy się znowu. Ludziom chyba zaczęło to przeszkadzać, bo szła w naszą stronę kelnerka.
- och świetnie, że pani przyszła. Chciałbym prosić o rachunek
Zbita z tropu uśmiechnęła się tylko nieszczerze i odeszła, a chwilę później wróciła z rachunkiem. Ustaliliśmy już wcześniej po dłuższej kłótni, że zapłacimy po połowie. Daliśmy odłożone pieniądze, ubraliśmy się i wyszliśmy.
- co powiesz na mały spacer ?
Zaproponował chłopak i spojrzał mi w oczy uśmiechając się lekko.


- nie mogę się oprzeć tym oczom
Powiedziałam stając prawie na palcach i całując go w usta. Wtedy jego uśmiech zrobił się większy. Wzięłam chłopaka pod rękę i ruszyliśmy przed siebie. Na dworze już zrobiło się szaro, słońce chowało się za horyzontem. Alec stwierdził, że nie puści mnie samej do domu więc spacer był jednocześnie odprowadzeniem mnie pod dom. Bez samochodu droga do domu wydawała się na prawdę długa. Już zapomniałam jak to było bez niego. Szliśmy przed siebie pomału pustoszejącymi uliczkami. Kilka ludzi zwróciło na nas uwagę. W sumie nie wiem dlaczego, bo tylko uśmiechaliśmy się do siebie jak głupki. Najkrótszą drogą do mieszkania było przejście przez niewielki lasek. W dzień nie bałam się tamtędy chodzić, ale nocą przyprawiał mnie o ciarki.
- nie chcę iść przez las
- ale to najkrótsza droga
- no wiem, ale ten las w nocy.. jeszcze ostatnio słyszałam, że dzieją się tu dziwne rzeczy. Chodźmy na około
Powiedziałam i wtuliłam się bardziej w chłopaka.
- a tam przesadzasz
Powiedział uśmiechając się szeroko i przerzucił mnie przez ramię
- teraz nie masz wyboru
I wszedł w las. Było ciemno, ale nie za bardzo. Światło księżyca przedzierało się prze wysokie konary drzew i roztaczało na ścieżce błękitną poświatę. Po kilku minutach przestałam się wyrywać chłopakowi i ułożyłam się wygonie, o ile w takiej pozycji w ogóle może być wygodnie.
- jesteś wredny wiesz ?
- aaa tam gadasz głupoty, przecież jestem..
W tym momencie usłyszeliśmy czyjś krzyk, a potem śmiech. Serce na chwilę mi zamarło, a potem zaczęło walić jak oszalałe.
- co to było ?
Powiedziałam ledwo słyszalnie. Alec najwyraźniej sam się wystraszył, bo postawił mnie na ziemi i zaczął się rozglądać.
- chodźmy już stąd lepiej
Pociągnęłam go za rękaw. Ruszyliśmy przed siebie w milczeniu. Prawie potykałam się o własne nogi takie tępo nabraliśmy. Przez cały czas czułam na sobie czyjś wzrok, jakby ktoś deptał nam po piętach. Gdy w końcu wyszliśmy na ulicę obróciłam się za siebie. Przez moment wydawało mi się, że widziałam tam czyjąś sylwetkę, ale gdy zamrugałam już nikogo tam nie było.
- wszystko ok ?
Alek spojrzał na mnie lekko wystraszony.
- już nigdy więcej tamtędy nie pójdziemy. Przepraszam
- nic się nie stało. Chodźmy do mnie po kluczyki do auta to Cię odwiozę do domu
- dziękuję, jesteś najlepsza
Uśmiechnęłam się lekko i ruszyłam przed siebie. Chwilę później byliśmy już pod moim mieszkaniem. Pobiegłam szybko na górę po kluczyk i zaraz byłam na dole. Wsiedliśmy do auta, a Alec pokazał mi drogę do siebie. 

Kwadrans później parkowałam już pod jego mieszkaniem.
- dobranoc
- dobranoc
Odpowiedział i pocałował mnie na pożegnanie.
- napisz jak dojedziesz
Krzyknął jeszcze w moim kierunku, a ja ruszyłam w drogę powrotną do domu.

wtorek, 1 listopada 2016

Rozdział 9

Co się właściwie stało ? Nie mam pojęcia. Nie wiem nawet jak długo staliśmy przed klubem złączeni w pocałunku. Czułam się jakby to były godziny, a nam dalej było mało. Przypomniały mi się nasze wieczory w domku na drzewie, gdzie we trójkę wraz z Ianem leżeliśmy i opowiadaliśmy sobie straszne historie. Gdy złamałam nadgarstek jak spadłam z konia na przejażdżce, a Alec zaczął panikować jak dziewczyna. Jak kończyliśmy szkołę, a on nie odezwał się do mnie ani słowem. Wtedy się oderwałam.
- niee Alec, niee
- co się stało ? Myślałem, że..
- ciągle pamiętam jak się zachowałeś na koniec roku. Dlaczego nie powiedziałeś mi tego od razu ?
- bo.. bo jestem tchórzem, jakbyś nie zauważyła
- no, ale byliśmy takimi dobrymi przyjaciółki wiedzieliśmy o sobie wszystko , przecież ..
- czy znowu mam Ci zatkać buzie pocałunkiem ?
- myślałam, że nie zapytasz
Uśmiechnęłam się zalotnie i złączyłam nasze usta w pocałunku.




Obudziłam się słysząc śmiech dochodzący z korytarza. Na pewno to Nina została u Iana na noc. W końcu mój misiek sobie kogoś znalazł, pomyślałam i rozciągnęłam się na łóżku, gdy nagle poczułam, że ktoś obok mnie leży. Otworzyłam oczy i zobaczyłam śpiącą sylwetkę Aleca. Odsunęłam się, ale pech chciał, że łóżko się skończyło, a ja zleciałam z niego z hukiem.
- Lu ? Wszystko ok ? Nic sobie nie zrobiłaś ?
- zapomniałam, że tu jesteś... yyy czekaj czy ja dobrze pamiętam, że walnęłam wczoraj Raya ?
- no tak, koleś nie wiedział jak się zachować
- dalej w to nie wierzę, tak jak w to, że biłeś się za mnie
Powiedziałam siadając obok niego i spojrzałam czule w jego brązowe tęczówki. Chwilę później już leżałam przytulona do ciepłego ciała chłopaka i zostałam obsypana pocałunkami.


Nagle rozległo się pukanie do drzwi.
- Lauren nie śpisz już ? Muszę z tobą pogadać. Mogę wejść ?
- yy co ? niee ! czekaj !
Zerwałam się z łóżka jak poparzona zostawiając zdezorientowanego Aleca. Złapałam za szlafrok i czym prędzej się w niego ubrałam i otworzyłam drzwi na szerokość mojej głowy, tak żeby nie zauważył, że ktoś u mnie jest.
- co tam ? co się stało ?
Powiedziałam uśmiechając się do przyjaciela.
- bo no, chodzi o to, że...
- że Nina spałą u Ciebie tak wiem i no lepiej idź do niej
Uśmiechnęłam się pokrzepiająco. Właśnie miałam zamknąć drzwi gdy zaraz za mną stanął Alec
- no siema
Powiedział przytulając się do mnie
- Ty ? co Ty tu robisz ? Myślałem, że wyszedłeś chwilę potem jak Lauren opatrzyła Ci rękę
Powiedział ze złością w głosie.
- Lu zaproponowała mi żebym został na noc
- to prawda ?
Spytał Ian i spojrzał mi w oczy. Przeraziła mnie jego złość, bo przecież jesteśmy przyjaciółmi, ale żeby zaraz złościć się o to, że ktoś u mnie jest ? Zresztą on sam został na noc z Niną.
- wiesz co ? ja się pójdę teraz ogarnąć i pogadamy wieczorem, bo zamierzamy z Aleciem wyjść na miasto na obiad. Więc jeśli pozwolisz..
I zamknęłam przed nim drzwi.


- idziemy na obiad ? Czemu nic nie wiem ? To znaczy bardzo mi miło i w ogóle. To gdzie chcesz iść ? Znam taką jedną restaurację...
Zaraz po zamknięciu drzwi wyminęłam chłopaka i usiadłam na brzegu łóżka. Usłyszałam tylko początek z tego co do mnie mówił, a potem moje myśli skupiły się na Ianie. Nie wiem o co mu chodziło. Z Aleciem znam się od bardzo dawna, a to że nie odzywaliśmy się do siebie długi czas nie znaczy, że jest mi obcą osobą. Zresztą między nami do niczego nie doszło, oprócz całowania. Poza tym nawet jakby, to przecież on wiedział jakie są moje uczucia względem naszego wspólnego przyjaciela, bo kiedyś po baaardzo alkoholowej imprezie opowiedziałam mu o tym. Tylko fakt to było wieki temu. Czy to dlatego nie powiedział mi, że jego kontakt z nim się nie urwał ? Dziwne. Chociaż w sumie to ja powinnam być na niego zła, a nie na odwrót. Jejku dlaczego faceci muszą być tacy.. tacy yyygh sama nawet nie wiem jak to określić. Podciągnęłam kolana do góry i schowałam twarz w dłoniach. Nie lubię gdy przez takie błahostki się kłócimy i on dobrze o tym wie, a ciągle sprowadza mnie do takiego stanu, gdzie siedzę i nie wiem co zrobiłam nie tak.
- źle się czujesz ? Boli Cię głowa ?
Powiedział brązowooki siadając obok mnie i obejmując mnie ramieniem. W sumie cieszyłam się, że został na noc, że jest teraz obok, bo szczerze mówiąc brakowało mi go. Pomimo, że nie rozumiał mnie bez słów jak Ian, zawsze był w nim taki spokój, którym emanował. Spojrzałam na niego zamyślonym wzrokiem i oparłam głowę na jego ramieniu.
- nic mi nie jest i możemy iść do tej restauracji
Choć tak na prawdę nawet nie wiem jak się nazywa, bo przecież zamiast słuchać biłam się z myślami.



Ian
Last night

Zaraz po spotkaniu się z Tomem usłyszałem od ochroniarzy, że mój przyjaciel bije się z kimś przed wejściem. Wyszedłem czym prędzej na powietrze. Już obmyślałem w głowie co powiem Nathanielowi, że znowu wszedł z kimś w zatarg, ale gdy znalazłem się na zewnątrz zobaczyłem, że to nie Nath wplątał się w bójkę lecz Alec. Laura stała obok i krzyczała przez łzy by przestali. Ci natomiast wcale jej nie słuchali. Zauważyłem Natha z dziewczynami i zaraz do nich podszedłem.
- co się tu do cholery dzieje ?
Powiedziałem wkurwiony na maksa. Z jednej strony, że to właśnie Alec obrywa, a z drugiej, że Lu płacze z tego powodu.
- nie wiem stary widziałem tylko jak ten koleś wychodził wkurwiony, a ktoś później powiedział mi, że ktoś się leje na dworze
- Lu z nim wcześniej tańczyła..
Dopowiedziała Jo.
- a Alec porwał ją od niego na zewnątrz
Powiedziała Nina.
- załatwmy to w końcu Nath
Powiedziałem do przyjaciela i ruszyliśmy pomóc przyjacielowi. Zaraz gdy oderwaliśmy ich od siebie podbiegła do nas Lauren.
- coś Ty sobie myślał !
Krzyknęła do Aleca i podeszła do tego drugiego i przywaliła mu z liścia.


Koleś nie wiedział nawet co się przed chwilą stało. Tylko złapał się za czerwony policzek i odszedł. Młoda podeszła do nas z uśmiechem na ustach, a my tylko wpatrywaliśmy się w nią tępym wzrokiem
- ale mu przywaliłam ! Tylko.. auu i ja na tym oberwałam
Powiedziała i przybliżyła bolącą rękę do piersi. Nawet nie myślałem, że moja mała Lu ma taką siłę i to, że w ogóle go walnęła. To było coś nadzwyczajnego.
- noo dałaś mu popalić, koleś ma czerwone pół policzka ! gratuluję !
Powiedział Nathaniel tuląc dziewczynę.
- cóż pijana nie wiem co robię
Zaśmiała się, ale zaraz uśmiech zszedł jej z twarzy. Podążyłem za jej wzrokiem i zobaczyłem krwawiącego Aleca. Nie rozumiałem do końca co dzieje się między tą dwójką. Przez cały wieczór zwracali się do siebie jakby się w ogóle nie znali, a teraz ona patrzy na niego takim wzrokiem. W tym momencie przypomniałem sobie jak pewnej nocy wparowała mi kompletnie pijana do pokoju i mówiła o Alecu. Myślałem, że jej to przeszło, ale jak widać jest inaczej.
- wszystko w porządku ?
Nie wiadomo skąd wyrosła koło mnie Nina i wyrwała mnie z zamyślenia. Lauren w tym czasie próbowała chusteczkami zatamować krwawienie z rozcięć u Aleca.
- wszystko ok, dziękuję
Powiedziałem i przytuliłem ją do siebie.
- jedźmy już do domu
Oznajmiłem, a reszta się ze mną zgodziła. Chwilę później czekaliśmy już na zamówione taxi. Nath uparł się, że odwiezie Jo do domu, a Laura powiedziała, że zabieramy Aleca i Ninę ze sobą.
Gdy tylko dojechaliśmy do mieszkania Lu porwała mojego przyjaciela do łazienki żeby zając się jego ranami, a ja wraz z Niną postanowiłem, że pójdziemy do mnie coś obejrzeć, a jak tamta dwójka skończy to pewnie do nas dołączy.
- Ian gdzie przełożyłeś apteczkę ? Nie mogę jej znaleźć
Powiedziała Lauren wpadając do pokoju jak poparzona.
- na dole pod zlewem
Odpowiedziałem kładąc się na łóżku.
- jak skończycie przyjdzie pooglądać z nami film
Powiedziałem szukając czegoś odpowiedniego.
- ach Nina u mnie w pokoju w komodzie w drugiej szufladzie znajdziesz sobie coś do spania
Powiedziała wychodząc.Nina zrobiła tak jak jej powiedziała, a ja sam korzystając z chwili prywatności przeprałem się w luźny podkoszulek. Wskoczyłem na łóżko i zacząłem przeglądać filmy. Gdy w końcu znalazłem coś odpowiedniego do pokoju weszła Nina w różowej piżamie Lu. Powiem szczerze wyglądała w niej bardzo słodko, może nawet lepiej niż sama jej właścicielka. Posłała mi uśmiech i zaraz znalazła się obok mnie. Włączyłem film i objąłem moją towarzyszkę ramieniem. W połowie filmu zorientowałem się, że długowłosa już śpi.


 Więc aby jej nie obudzić wyłączyłem telewizor. Za drzwiami było cicho więc stwierdziłem, że Alec został odesłany do domu, a sama Lauren poszła już dawno spać. Jako, że jej przyjaciółka zasnęła przytulona do mnie stwierdziłem, że nie będę jej już do niej odstawiał i spokojnie zamknąłem oczy. Chwilę potem poczułem, że sen już mnie zabiera.

Rano obudziło mnie łaskotanie w nos. Otworzyłem jedno oko i zobaczyłem burze włosów, w której spałem. Nina jeszcze spała, więc wyszedłem po ciuchu z pokoju i poszedłem do toalety. Wykonałem poranne czynności i udałem się do kuchni zaparzyć kawy. Przelałem ją do dwóch kubków i zaniosłem do pokoju. Ku mojemu zdziwieniu Nina już wstała i właśnie przeciągała się na łóżku.
- witaj śpiąca królewno
Powitałem ją ciepłym uśmiechem i podałem kawę.
- śpiąca królewno ?
Powiedziała i zaśmiała się.
- dlaczego tak ?
- no bo zasnęłaś w najlepszym momencie filmu
- wiesz.. mi się wydaje, że zasnęłam zaraz po jego rozpoczęciu.. przepraszam
Powiedziała i zrobiła smutną minę, a ja uśmiechnąłem się tylko.
- nic nie szkodzi. Łazienka jest wolna jeśli chcesz skorzystać, a czysty ręcznik znajdziesz w szafce koło pralki. Ja sam zaraz pójdę zrobić nam jakieś śniadanie ekhem śniadanio-obiad w sumie, patrząc na godzinę
- ok super jestem za. W takim razie zaraz wracam
I zniknęła za drzwiami łazienki. Postanowiłem wtedy obudzić Lu i powiedzieć jej jak skończyło się wczorajsze oglądanie filmu, więc zapukałem do jej drzwi.

piątek, 5 sierpnia 2016

Rozdział 8

Lauren

Dotarliśmy pod klub. Wyciągnęłam pieniądze i zapłaciłam kierowcy uśmiechając się przyjaźnie.
- myślałam, że się złożymy
Powiedziała Nina.
- no właśnie bejb, co Ty odwalasz ?
Stanęła obok niej Jo i złapała się pod boki.
- spoko dziewczyny postawicie mi drinka i będzie po sprawie
Powiedziałam uśmiechając się. W sumie wolałam zacząć picie w klubie za darmo, a dopiero potem przejmować się wydatkami i płakaniem z każdym oddaniem mojej karty by zapłacić. Zaśmiałyśmy się z dziewczynami i podeszłyśmy do chłopaków, bo właśnie przyjechali. Przed naszymi oczami ukazała nam się wielgaśna stara fabryka przerobiona na klub. Ale nie tylko ona była wielka, bo kolejka przed nią również. Westchnęłam nieucieszona.
- świetnie Ian, że zabrałeś nas do takiego miejsca, ale będziemy stali w kolejce do rana
Powiedziałam krzyżując ręce na piersi.
- oj młoda nie przesadzaj
Uśmiechnął się tym swoim drwiącym uśmieszkiem i podszedł w stronę bramkarzy.
- co tak stoicie ? Chodźcie
Powiedział oglądając się za nami. Spojrzeliśmy po sobie zdziwieni i ruszyliśmy za naszym przyjacielem.
- hej, Ian Salvatore
Dwaj mężczyźni stojący na wejściu spojrzeli na listę i uśmiechnęli się lekko. Byli bardzo dobrze zbudowani. Nie tak jak przeciętni bramkarze, grubi i przerażający, ale bardziej seksowni i z wielkimi mięśniami rysującymi się spod obcisłych czarnych koszulek. Uśmiechnęłam się w ich stronę zalotnie.
- witamy panie Salvatore. życzymy miłej zabawy
I wtedy otworzyli nam przejście. Był to nieduży korytarz. Po bokach wisiały lampy z przyciemnianym światłem i ciężkie długie zasłony sięgające od sufitu, aż po podłogę, na której rozłożony był o dziwo czerwony dywan. Nieźle. Skąd Ian zna takie miejsca ? To było dziwne. Przeszliśmy korytarzem, na którego końcu znajdowały się drzwi, które otworzyły się nam gdy do nich podeszliśmy. Od razu wpadła na nas fala głośnej muzyki dochodząca ze środka. Miejsce było ogromne i świetnie urządzone. Długie lampy zwisały z  belek zamontowanych pod sufitem i swym przemiecionym światłem nadawały idealny nastrój. Po lewej stronie znajdował się ogromny bar, przy którym wszystkie miejsca były już zajęte, a barmani uwijali się w zawrotnym tempie. Po prawej zaś na górze znajdowała się didżejka. Za konsolami stali dwaj faceci w dużych słuchawkach i uśmiechali się do siebie. Na mojej twarzy mimowolnie pojawił się wielki uśmiech.
- To miejsce jest idealne
Aż powiedziałam na głos.
- to prawda
Zgodziły się ze mną dziewczyny, a chłopaki przytaknęli. Odwróciłam się by spojrzeć na Iana. Rozmawiał właśnie z jednym z bramkarzy. Usłyszałam jakieś nazwisko i że ta osoba oczekuje go później u siebie. Och Ian coś Ty zmalował. Pomyślałam i odwróciłam się do dziewczyn, bo chciały mi pokazać jakiegoś przystojniaka na parkiecie. Nie ukrywam było z niego niezłe ciacho. Wtedy owo ciasteczko odwróciło się i spojrzało w naszą stronę. Co gorsza prosto na mnie. Uśmiechnął się tylko i puścił mi oczko, po czym wrócił do rozmowy ze swoimi kumplami jak wywnioskowałam.




Dziewczyny zaczęły chichotać i podpowiadać, że chociaż ja będę miała z kim dzisiaj tańczyć. W tym momencie podeszła do nas długowłosa dziewczyna na wysokich szpilkach i w czarnym kombinezonie.
- witam - uśmiechnęła się przyjaźnie - zaprowadzę was do waszej loży
Wciąż się uśmiechając ruszyła przed siebie na schody, które były po prawej stronie baru i zaprowadziła nas na górę. Tam ukazały się nam stoliki dla par i loże dla gości. Większość, a nawet prawie wszystkie były już pozajmowane. Widać duża część ludzi na dole przyszła tu tylko wypić przy barze i potańczyć. Zoe, jak później przedstawiła się nam dziewczyna prowadząca nas tutaj, zaprowadziła nas do stolika przy balustradzie, z którego było widać wszystko co działo się na dole. Niedaleko didżejki zostały rozwieszone długie czerwone, a może raczej bordowe zasłony, za którymi jak się domyślam znajdowała się strona VIP.
- co wam podać do picia ?
Spytała dziewczyna nie ściągając z twarzy wcześniejszego uśmiechu
- hmm dla mnie i dla Jo mojito, Nina ?
Spojrzałam w jej stronę ?
- to samo, dzięki
- ok, więc dla Iana cuba libre, Nathaniel .. whiskey bez lodu, a Alec ?
- to samo co Ian
Odezwał się chłopak ze zmieszaną miną.
- ok dziękuję, zaraz przyniosę zamówienie
Powiedziała Zoe i odeszła.
- jak Ty nas dobrze znasz Lu
Powiedział z uśmiechem Nath.
- cóż ..
- taki barman jak ona musi wszystko pamiętać
Dokończył Ian.
- barman ? Nie chwaliłaś się, że umiesz robić drinki
- no wiesz nie pytałeś
Odpowiedziałam wyciągając język w stronę Nathaniela. Dziewczyny zachichotały.
- masz przed sobą kobietę cud, jej driny są po prostu genialnee
Powiedziała Jo z podnieceniem w głosie.
- spoko, a ja nawet do końca nie wiem co zamówiłem
Powiedział ciszej Alec spoglądając na wyszczerzoną Jo z politowaniem
- whiskey z colą, będzie Ci smakować
Powiedziałam z lekkim uśmiechem i spojrzałam na tańczących na dole.


 Alec od samego początku wydawał się być bardzo spięty, tak jakby nasze towarzystwo mu nie odpowiadało, a na jakiekolwiek zaczepki z mojej zawłaszcza strony reagował bardzo uszczypliwie przez cały wieczór, więc nie zwracałam na niego uwagi. W tłumie tańczących odnalazłam Pana Ciasteczko. Tańczył akurat z jakąś dziewczyną, która strasznie na niego leciała, wręcz można powiedzieć leciała jej ślinka na jego widok. Skąd się biorą takie laski. Wtedy wróciła Zoe z naszymi zamówieniami. Od razu chwyciłam swojego drinka w łapki i upiłam z niego wielki łyk. Mmm był pyszny. Barmanowi należy się wielkie uznanie. Jak się domyśliłam za pierwszego drinka zapłaciła Jo.
- całkiem smaczny
Powiedział niespodziewanie Alec, a mnie aż zamurowało. Pierwszy raz dzisiejszego wieczora usłyszałam od niego coś miłego.
- zadziwiająco dobra whiskey ! Mogę prosić o jeszcze jedną ?
Krzyknął Nath do dziewczyny zbierającej puste szklanki.
- Nath obiecaj mi coś, nie wplącz się dzisiaj w żadne kłopoty
Powiedziałam kończąc swojego drinka.
- a my dziewczyny chodźmy na parkiet, muszę się wyszaleć
Powiedziałam śmiejąc się i ciągnąc dziewczyny za sobą. Gdy schodziłyśmy na dół kilku facetów zaczęło się na nas gapić, ale niestety nie ten o którym myślałam. Zaczęłyśmy tańczyć, poruszałyśmy ciałami w rytm muzyki i śpiewałyśmy słowa piosenki.



 Stwierdziłam, że dzisiejszej nocy nie będę się o nic martwić, ani niczym przejmować. Nawet zachowanie Aleca nie wyprowadzi mnie z równowagi. A pomyśleć, że kiedyś był z niego taki miły chłopak. Ciekawe co stało się przez te trzy lata. Odkąd zamieszkałam z Ianem nasz kontakt się urwał, przez co było mi bardzo smutno. Gdy byłam u siostry dowiedziałam się od Iana, że Alec wprowadził się obok nas. Zdziwiło mnie to, że nie uprzedził mnie przed tym, ale później pożałowałam gdy zapytałam o to przyjaciela. Jak się okazało ich dwójka nie straciła kontaktu i nawet widywali się kilka razy. Cóż, a mówią że to kobiety jest trudno zrozumieć. Wróciłam myślami do imprezy, na której się znajdowaliśmy. Nina zaczęła mnie lekko szczypać w rękę więc ogarnęłam myśli czym prędzej. Przed moją twarzą wyrósł chłopak, który wcześniej mi puścił oczko.
- mogę prosić do tańca ?
Spytał uśmiechając się  i patrząc mi w oczy.
- z przyjemnością
Podałam mu swoją rękę. Odchodząc z Panem Ciacho odwróciłam się do dziewczyn z wielkim uśmiechem na twarzy, a one mi zawtórowały. Plus Jo zaczęła pokazywać dziwne gesty przez co zaczęłam się śmiać.
- coś się stało ?
Zapytał chłopak lekko urażony.
- nie, przepraszam to przez moje koleżanki
Powiedziałam wskazują na dziewczyny. Dopiero gdy wzrok Jo spotkał się ze wzrokiem chłopaka przestała się wygłupiać i z czerwoną miną pociągnęła śmiejącą się Ninę do baru.
- wszystko jasne
Odpowiedział wracając wzrokiem do mnie i uśmiechając się szeroko


. Dj właśnie puścił wolną piosenkę, więc zbliżyliśmy się do siebie. Położyłam swoje ręce na szyi chłopaka, co pewnie bez wysokich butów byłoby niemożliwe. On delikatnie objął mnie w talii i spojrzał mi w oczy.
- jestem Ray
Powiedział seksownym głosem, a mnie zrobiło się gorąco.
- a ja Lauren, ale większość mówi Lu
- miło mi Cię poznać Lu
Powiedział i do końca piosenki tańczyliśmy przytuleni. Po przetańczeniu chyba z 7 piosenek Ray zaproponował mi drinka. Podeszliśmy do baru śmiejąc się i rozmawiając. Sporo się o nim dowiedziałam podczas wspólnego tańca. Powiedział mi, że właśnie przyjął posadę w firmie swojego przyjaciela, że jego siostra gra w serialu i że kocha ją nad życie. To było takie słodkie gdy o niej tak mówił. Widać było, że jest bardzo za rodziną. Ma też młodszego brata, a w mieście jest od niedawna. Powiedział, że jego pasją są szybkie auta i że czasami bierze udział w wyścigach. Chłopak z głową na karku, pomyślałam. Gdy zamówił mi drinka dostał jakiś niepokojący telefon, więc musiał wyjść na chwilę. Ja korzystając z okazji na odsapnięcie poszłam na górę do naszej loży. Zastałam tam Jo rozmawiającą o czymś zawzięcie z Nathanielem oraz przysłuchującego się im Aleca.


- ojeju
Powiedziałam cicho i podążyłam w ich kierunku.
- cześć
Rzuciłam i uśmiechnęłam się do nich.
- ooo w końcu wróciłaś ! Jak było jaki on jest ? Widziałam, że dobrze tańczy, jest taaaaaaki przystojny. Zazdroszczę Ci Lu, powiedział czym się zajmuje ?
- że nie chce Cię tylko przelecieć..
Powiedział cicho Alec.
- przestań ! Na pewno nie chce, zresztą obserwowałam ich, nie patrzył się jej non stop w cycki !
Krzyknęła moja przyjaciółka w jego stronę.
- mógłbyś w końcu się stąd ruszyć i z kimś zatańczyć, a nie krytykujesz innych
Powiedziała urażona. Popatrzyliśmy na siebie z Nath'em wielkimi oczami. Kto by pomyślał, że tyle złości mieści się w tak małej osóbce jak moja przyjaciółka.
- ok
Odpowiedział i wstał. "Wow" powiedziałam bezgłośnie do blondynki. Wzięłam do ręki swojego drinka gdy przede mną stanął nie kto inny jak Alec.
- zatańczymy ?
Spytał i nawet się przy tym uśmiechnął


- ee.. no jasne
Powiedziałam zdziwiona i z wybałuszonymi oczyma. Alec złapał mnie za rękę i poprowadził wgłąb tańczących. Dj chyba bardzo mnie lubił, bo gdy tylko znaleźliśmy wolne miejsce z głośników poleciał wolny kawałek.
- dzięki
Mruknęłam ledwo słyszalnie. Podeszłam bliżej chłopaka i zarzuciłam mu ręce za szyję, co przyznam było nie lada wyzwaniem, bo był dużo wyższy ode mnie. Nie byłam zadowolona, że muszę z nim tańczyć, więc moja mina nie była tą z tych zadowolonych. Alec chyba to zauważył, bo spojrzał mi w oczy i lekko przygryzł dolną wargę. Zawsze to robił kiedy o czymś myślał. To znaczy robił tak gdy jeszcze rozmawialiśmy ze sobą normalnie.
- słuchaj Lu..
Oho zaraz się zacznie dogryzanie mi, albo spróbuje zwalić winę nieodzywania się na mnie.
- przepraszam, że tak wyszło, byłem głupi, że w taki sposób zerwałem kontakt
Chwila, chwila, czy on mnie właśnie przeprosił ? Ten sam chłopak, który od czterech godzin jedyne co robi to mi dogryza ? Chyba się przesłyszałam..
- nie chciałem Cie skrzywdzić, byłaś moją najlepszą przyjaciółką, a moja zazdrość zepsuła wszystko
- a żebyś wiedział, że mnie skrzywdziłeś. Wiesz jak mnie zabolało gdy Ian powiedział mi, że nadal macie kontakt ?
Powiedziałam unosząc głos. Było mi cholernie przykro, że tak się zachował, a kiedyś myślałam, że może coś między nami będzie. Właśnie wtedy uświadomiłam sobie co on do mnie przed chwilą powiedział. Zazdrosny ? Zazdrosny ?!
- czekaj co ?!

Rzuciłam zdezorientowana.
- no tak wiem, że to było głupie, ale byłem zazdrosny o Iana
Powiedział spuszczając głowę. Czyli o to chodziło przez te wszystkie lata. Alec był zazdrosny o Iana. Normalnie nie wierzę w to co słyszę. Pamiętam jak dziś ten dzień, kiedy Ian powiedział, że się wyprowadza i że chce abym do niego dołączyła. Alec nie odezwał się ani słowem, a był przy tym. To takie dziecinne z jego strony. Mógł powiedzieć o co chodzi, a nie zachowywać się w taki sposób. Sama już nie wiedziałam co mam myśleć na ten temat. Był zazdrosny o to, że zamieszkałam z Ianem, ale właściwie czemu ? Nie byliśmy przecież razem, pomimo, że czasami o tym skrycie marzyłam. Taa głupie marzenia nastolatki, wiem. Ale skoro już mowa o głupocie to z jego strony głupota jest chyba najlżejszym określeniem na to co zrobił.
- to dlatego cały wieczór jesteś dla mnie wrzodem na tyłku ?
- ee.. no... - zaczął się jąkać
- okej dobra nie chcę tego więcej słuchać
Powiedziałam wkurzona. Tego było za wiele. Pobiegłam do łazienki zostawiając go samego na parkiecie. W środku o dziwo było dużo miejsca. Stanęłam przed lustrem i spojrzałam w swoje odbicie. Co się właściwie dzieje ? Pomyślałam. Właśnie wtedy z toalety wyszła uśmiechnięta Nina.
- o heej ! Ian jest świetnym facetem, a do tego tancerzem
Powiedziała uradowana, ale zaraz spoważniała
- co jest kochana ?
Spojrzała na mnie tym pełnym zrozumienia spojrzeniem.


Nie mogłam powiedzieć, że nic się nie stało. Spojrzałam jej w oczy, a słowa same opuszczały moje usta. Gdy opowiedziałam jej wszystko ona tylko podeszła do mnie i przytuliła mocno.
- nie przejmuj się, mężczyźni tacy właśnie są. Ogarnij się i idź lepiej do Raya, bo szukał Cię. A Aleca zostaw mnie, już ja się z nim rozprawię.
Powiedziała moja przyjaciółka i uśmiechnęła się promiennie
- dziękuję, jesteś cudowna
I jeszcze raz ją przytuliłam. Potem skorzystałam z toalety, poprawiłam makijaż przed lustrem i wyszłam z uśmiechem na twarzy na parkiet. Odnalazłam wzrokiem Raya. Tańczył właśnie z jakąś laską. Phi. Podeszłam do niego pewnym krokiem, uśmiechnęłam się i łapiąc go za rękę odciągnęłam od wytapetowanej dziuni.
- suka !
Rzuciła oburzona w moją stronę, ale ja miałam to gdzieś. Zaczęłam tańczyć z brunetem. Ocierałam się o niego i kusiłam dekoltem. Chłopak zaczął mnie całować po szyi gdy tańczyłam odwrócona do niego tyłem, a po chwili nawet dało się wyczuć jego męskość przez spodnie. Jego pocałunki były oszałamiające. Przyjemne ciepło rozchodziło się po moim ciele, tak samo jak alkohol, którego już pewnie było za dużo. Nie przeszkadzało mi to. Chciałam aby to zaszło dalej. W tej właśnie chwili ktoś złapał mnie za rękę i wyprowadził na zewnątrz klubu. Okazało się, że to był Alec.
- co Ty robisz ? puść mnie !
- chyba co Ty wyprawiasz ? Prawie pieprzyliście się na parkiecie !
- nie Twój interes co robię !
- miałem stać z boku i się przyglądać jak jakiś dupek Cie obmacuje ?! Zapomnij
- nie miałeś prawa mnie stamtąd zabierać !
Krzyczeliśmy na siebie. Byłam wściekła, choć wiem, że gdybym nie była pijana nie zachowywałabym się w ten sposób. Ale cóż, alkohol robi swoje.
- miałem ! Tak samo jak mam prawo zrobić to !
Powiedział i złączył nasze usta w długim namiętnym pocałunku.


środa, 3 sierpnia 2016

Rozdział 7

Lauren

W końcu wróciłam do domu. Po dwóch tygodniach spędzonych z siostrą czuję się wspaniale. Świetnie nam się razem pracowało, a nasze relacje zdecydowanie się poprawiły. Wszytko to zawdzięczam mojej nowej przyjaciółce Ninie. Nie mogłam się doczekać kiedy przyjadę do naszego mieszkania, mojego i Iana. Droga jakoś bardziej mi się dłużyła. Gdy przyjechałam na parking od razu po wyjściu z auta czekała na mnie niespodzianka. Zayn jest taki cudowny. W sumie nie wiem czy mogę go nazywać chłopakiem, czy przyjacielem. Nie obgadaliśmy jeszcze tej kwestii, ale w sumie tak właśnie się zachowujemy. Wzięłam swój cudowny bukiet róż i ruszyłam do mieszkania.


Gdy tylko otworzyłam drzwi zobaczyłam uśmiechającego się szeroko Iana z małym misiem a za nim moją matkę.
- Laura !
Krzyknął Ian.
- och widzę, że mój prezent nie zrobi aż tak dużego wrażenia 



Udawał zasmuconego. Postawiłam kwiaty koło drzwi i rzuciłam się na przyjaciela.
- jak się cieszę, że w końcu widzę Cię w dobrej formie. Strasznie się stęskniłam
- ekhem
Usłyszałam nad uchem. Moja matka jak zwykle upominała się o odrobinę miłości. Wyślizgnęłam się z obięć Iana i przytuliłam Meredith. Ona wiedziała, że bardziej jestem związana z ojcem lecz zawsze na siłę próbowała mnie do siebie przekonać.
- ok dobrze pora na mnie, już mogę Cię zostawić Ian. Nie zapomnij o cieście w piekarniku. Do zobaczenia dzieciaczki
Powiedziała moja mama, wyminęła nas machając przy tym i wyszła z mieszkania.
- w końcuuuu
Powiedział Ian uradowany gdy usłyszał, żę schodzi po schodach. Pierwszy raz widziałam jak cieszył się z jej wyjazdu. Chyba była bardzo nadopiekuńcza skoro tak zareagował. Stałam z wybałuszonymi oczami i patrzyłam na niego z niedowierzaniem.
- no coo ? Wchodziła mi już nieźle w dupę za przeproszeniem. Serio się ciesze, że już pojechała
- wooow nie wierzę 
- to uwierz
Wyszczerzył się jak głupek.
- daj wstawię je do wazonu, bo już na progu widziałem, że ledwo dajesz sobie z nimi radę
- a żebyś Ty widział jak ja na klatkę wchodziłam, jejuuuu
- wyobrażam sobie
Zaczęliśmy się śmiać. Tak dawno nie słyszałam jego śmiechu. Dobrze było wrócić do domu, ale jeszcze lepiej było wracać do Iana. Rzuciłam torebkę na szafkę, a sama migiem położyłam się na kanapie w salonie. Ściągnęłam buty i ułożyłam się wygodnie włączając przy tym telewizor.
- posuń dupę wielkoludzie też chcę gdzieś usiąść.
Skarcił mnie Ian. Posłusznie skuliłam się i zrobiłam mu miejsce by usiadł, lecz gdy tylko to zrobił moje nogi od razu wylądowały na jego kolanach.
- tak wygodniej
Powiedziałam z uśmiechem. Mój przyjaciel zrobił złą minę, a chwilę później leżałam już pod ciężarem jego ciała i zanosiłam się śmiechem od jego łaskotania.
- przestań...już...stop
Wydukiwałam słowa nie przestając się śmiać, aż brzuch mnie rozbolał.
- dalej chcesz robić ze mnie podpórkę?
Powiedział Ian wciąż mnie gilgocząc
- niee.. już przestanę 
- zapomniałaś dodać mój najlepszy, najukochańszy, najmądrzejszy, najprzystojniejszy i najlepszy z najlepszych współlokatorów i przyjaciół ever !
Zaczęłam się śmiać jak oszalała od słów Iana.
- wybacz zapamiętałam tylko ever 
- jesteś okropna
Skwintował i przestał mnie łaskotać siadając na kanapie obok.
- boli mnie przez Ciebie brzuch teraz panie najlepszy i najmądrzejszy, najprzystojniejszy  i reszta tych naj 
Uśmiechnęłam się szeroko i zajęłam się przeglądaniem kanałów telewizyjnych w poszukiwaniu czegoś wartego uwagi. Ian wiercił się na swoim miejscu przez dłuższy czas. W końcu wstał spojrzał na mnie znacząco i powiedział swym seksownym głosem.
- chodźmy dzisiaj na imprezę. Weź Jo i Julie, ja wezmę Nathaniela i Aleca i pójdziemy poszaleć

Alec
Nathaniel



Powiedział rozpinając koszulę i tańcząc przede mną. Zachowywał się jakby coś przed chwilą palił, albo tak podziałało na niego wyjechanie mojej matki i zostawienie go wreszcie w spokoju.


- boże świrusie, zwariowałeś czy co ?!
Powiedziałam przez śmiech.
- dobra już dobra zaraz zadzwonię do dziewczyn, ale skończ już, bo zaraz zaciągnę Cię do łóżka, achh te kocie ruchy mrrrrau !



- okej jestem za !
Powiedział i przerzucił moje ciało jak worek kartofli przez ramię i pobiegł tak ze mną do mojego pokoju, po czym rzucił mnie na łóżko. Zaraz po tym rzucił koło mnie telefon.
- masz i dzwoń
Powiedział śmiejąc się widząc moją zdziwioną minę.
- nie bój się dzisiaj nie będziemy się kochać, może jutro gdy się wybawię, albo za tydzień w sumie nie wiem muszę spojrzeć w kalendarz 
Przyjął pozę myśliciela i stał tak chwilę zamyślony. Jakby faktycznie rozmyślał kiedy chce się ze mną przespać. Nie powiem odrobinę mnie to przeraziło, ale dobrze wiedziałam, że żartuje. Taki właśnie był mój przyjaciel. Temat seksu był dla niego jak każdy inny, a jego rozmowy z kobietami były przesycone podtekstami erotycznymi. Przyzwyczaiłam się już do tego, choć czasami na prawdę udało mu się mnie zadziwić, właśnie tak jak w tej chwili.
- ok już dzwonię
I jak na zawołanie zadzwonił domofon. Pobiegłam czym prędzej do drzwi by zobaczyć kto dzwoni. Dopiero gdy wyminęłam Iana on ocknął się z zamyślenia i ruszył się z miejsca. Podniosłam słuchawkę i usłyszałam w niej słowa piosenki, którą od tygodnia słuchamy z Jo

Anywhere, anytime

I would do anything for you

Anything for you
Yesterday got away
Melodies stuck inside your head
A song in every breath

Zaczęłam chichotać i otworzyłam jej drzwi. Wbiegała po schodach jak szalona. A ja śmiejąc się czekałam na nią przy otwartych drzwiach.
- mam chińszczyznę !
Krzyknęła przy ostatnich schodach do mieszkania.
- super, bo właśnie jestem głodna
Powiedziałam tuląc przyjaciółkę i zabierając od niej torby z jedzeniem i zanosząc je do kuchni. Wtedy z mojego pokoju wyłonił się Ian.
- czy ja usłyszałem słowo chińszczyzna ?
- no pewnie ! le muaa przyniosła
Powiedziała Jo pokazując na siebie i uśmiechając się pokazując przy tym szereg białych zębów.
- cudniee ! jesteś najlepsza ! Laura chciała mnie już głodzić tutaj
- że co ? wypraszam sobie, mama powiedziała, że masz ciasto w kuchni więc z głodu byś nie umarł
Powiedziałam udając oburzenie i wymijając go poszłam do kuchni rozłożyć jedzenie i nalać wszystkim soku. Gdy wszyscy zajęliśmy miejsca przy stole zabraliśmy się za jedzenie. Prowadziliśmy przy tym luźną rozmowę. Lecz przez większość czasu to ja gadałam, bo oboje moich przyjaciół chciało wiedzieć jak było na ostatnim zleceniu i kogo z celebrytów poznałam. Odpowiedziałam na każde zadane przez nich pytanie. Gdy skończyliśmy Ian zaproponował, że pozmywa. Wstając już od stołu przypomniało mi się, że miałam do niej dzwonić z zapytaniem o imprezę.
- ach Jo właśnie mam nadzieje, że masz ochotę dzisiaj potańczyć, bo Ian zabiera nas na imprezę
- oh serio ? czadowo ! Jestem za jestem za ! o której i co mi pożyczysz Lu ? oh założę się Ian, że weźmiesz chłopaków, nie mogę się doczekać ! co tak patrzysz chodź się szykować już 17 ! aach i zadzwoń do Niny chcę ją wreszcie poznać, bo przez telefon wydawała się bardzo miła
Jo nie mogła zamknąć jadaczki, a my wraz z Ianem patrzyliśmy na nią śmiejąc się. Złapała mnie uradowana za rękę i pociągnęła do pokoju przed moją szafę. Zaczęliśmy wybierać zestawy na wieczór. Gdy Jo rozmyślała czy chce ubrać spodenki czy spódnicę ja zadzwoniłam do Niny i zaprosiłam ją na wieczór. Razem postanowiliśmy, że najpierw wszyscy przyjdą do nas kulturalnie się napić, a później razem ruszymy do klubu, który zaproponował Ian. O tym pomyśle oczywiście Ian został poinformowany przez krzyczenie przez drzwi, bo Jo stała już w samej bieliźnie i przymierzała moje ciuchy. Gdy wszystko było ustalone sama zaczęłam wybierać sobie kreację na wieczór. W końcu obie postawiłyśmy na gorset.

















Ja postawiłam na czarny gorset wiązany na szyi, a Jo biały w kwiatki. Gdy byłyśmy gotowe poprosiłam Jo o wyprostowanie mi włosów, a ja w tym czasie zrobiłam sobie makijaż. Mój look na wieczór był już gotowy. 



Wtedy zadzwonił domofon trzy razy więc wiedziałam, że to była Nina. Podeszłam do aparatu i otworzyłam drzwi wychodząc przy tym na klatkę. Od razu usłyszałam stukanie szpilek na schodach więc wiedziałam, że Nina także się odwaliła na dzisiejszy wieczór. Gdy weszła na górę zobaczyłam, że ma na sobie czarny gorset wiązany z tyłu w którym wyglądała nieziemsko. Zakręciła włosy i wyglądała zupełnie inaczej niż wtedy kiedy ją poznałam.



- wow kobieto wyglądasz tak seksownie, że nie mogę oderwać od Ciebie wzroku
- och no wiedziałam, że i Ty ubierzesz się w podobny sposób, więc nie chciałam odstawać od towarzystwa
- trafiłaś w dziesiątkę
Powiedziałam przytulając ją na powitanie i wpuszczając do środka. Wtedy ze swojego pokoju wyszedł Ian zapinając guziki swojej koszuli.
- słyszałem domofon przyszli już chłopa...
Zatrzymał się w połowie zdania patrząc na Ninę to na mnie. Biedny nie mógł wykrztusić słowa. Spojrzałyśmy po sobie i zaczęłyśmy się śmiać, a zaraz nam zawtórował śmiech Jo. Jak było widać i ona była już gotowa do podboju.



Wtedy Ian ogarnął się i speszony podszedł bliżej.
- witaj jestem Ian
- a ja jestem Nina, miło mi Cię w końcu poznać
Uśmiechnęła się i potrząsnęła wyciągniętą dłoń chłopaka
- ok dobra to moja paczka już jest, a gdzie Twoje zguby ?
Powiedziałam patrząc na Iana i wyczekując odpowiedzi.
- powiedzieli, że zaraz będą więc czekam sygnał
I jak na zawołanie właśnie zadzwonił domofon. Czyli zaraz będą już wszyscy. Ucieszyłam się i podniosłam słuchawkę wpuszczając chłopaków do środka. Ian zniknął za drzwiami pokoju, a ja wraz z dziewczynami poszłam do salonu, by poustawiać szklanki i kieliszki oraz soki i alkohol. Nina przyniosła ze sobą butelkę gorzałki więc zaniosłyśmy ją do lodówki żeby się schłodziła. Jo puściła playlistę z laptopa i zajęła miejsce przy stole nalewając nam już pierwszy kieliszek, jako że chłopaki guzdrali się na schodach. Pierwsza kolejka była już za nami. Wtedy do salonu weszli Ian, Nathaniel i Alec. Podbiegłam do nich jako pierwsza i przytuliłam się po czym zapoznałam ich z dziewczynami. To znaczy Jo znała już Nathaniela, ale Aleca widziała pierwszy raz. Zajęliśmy miejsce przy stole i zaczęliśmy rozmawiać i pić. Bardzo fajnie się bawiliśmy. A gdy już wszystkie butelki zostały opróżnione zamówiliśmy taksówki i pojechaliśmy do The Geez. Tajemniczego klubu wybranego przez mojego kochanego przyjaciela.

czwartek, 21 lipca 2016

Rozdział 6

Zayn

Kiedy zobaczyłem ją w samej bieliźnie od razu wiedziałem, że to się źle skończy. Jej ciało było doskonałe. Płaski brzuch, długie nogi, cudowna pupa i te wspaniałe duże piersi. Na samą myśl o nich poczułem wybrzuszenie w moich spodniach i niby jak teraz mam się rozebrać i dołączyć do niej ? Pomyślałem zły sam na siebie, ale zawsze w taki sposób reaguje na piękne dziewczyny.


Wykorzystałem moment, w którym zanurzyła się pod wodę, czym prędzej zdjąłem wszystkie rzeczy i wskoczyłem do basenu. Nim się obejrzałem ona była już przy mnie. Złapała rękami za moje ramiona i uśmiechała się ponętnie. Gdy zbliżyła się bardziej niestety poczuła co dzieje się w moich bokserkach. Uśmiechnęła się tylko szeroko, a jej dłoń powędrowała właśnie w to miejsce. Boże co ta dziewczyna ze mną robi. Nie wytrzymałem i złączyłem nasze usta w namiętnym pocałunku. Od jej dotyku aż we mnie drżało. Wtedy ona oddaliła się ode mnie szybko i zaprzestała dotykania mnie. Nie wiedziałem czemu, tak bardzo chciałem więcej, ale dopiero teraz usłyszałem głośną muzykę i zauważyłem ludzi wskakujących do basenu. Czar chwili prysł, chociaż ja ciągle czułem to co wydarzyło się przed chwilą. Właśnie wtedy zrozumiałem, że Lauren już nie ma koło mnie ani w basenie. Przywitałem się więc z kumplami życzyłem dobrej zabawy i wyszedłem poszukać dziewczyny. Nigdzie jej nie było, w żadnym pokoju, ani w łazience. Zauważyłam Liama koło drzwi i od razu do niego podszedłem.
- siema stary widziałeś gdzieś Lauren ?
- o siema ! No tak wyszła przed chwilą z jej koleżanką, była nieźle wstawiona, ledwo stała na nogach
- puściłeś ją samą autem ? Po alkoholu ?
- cóż bracie wydawała się być bardziej trzeźwa ode mnie więc tak puściłem ją. Bardzo zgrzeszyłem ojcze ? Ooo yooo Dominik ! Bracie ile ja Cię nie widziałem !
Krzyknął do kolesia w tłumie i odszedł chwiejnym krokiem. Ach ten Liam. Wyciągnąłem z kieszeni telefon i od razu zadzwoniłem do Lauren. Chciałem wiedzieć czy wszystko z nią w porządku.


Lauren

Po incydencie w basenie gdy zobaczyłam, że impreza właśnie się przeniosła wyszłam czym prędzej z basenu, wzięłam swoje rzeczy i zmyłam się jak najszybciej. Jestem taka głupia co mi właściwie strzeliło do głowy ? Znalazłam wolną łazienkę przebrałam się w swoje rzeczy i osuszyłam włosy ręcznikiem. Gdy byłam gotowa wyszłam i poszłam szukać Jo. Chciałam się stąd jak najszybciej urwać. Na szczęście nie musiałam długo szukać mojej przyjaciółki. Siedziała, a raczej prawie zasypiała na kanapie, a jakiś koleś całował ją po szyi i zaraz miał położyć ręce nie tam gdzie trzeba gdy walnęłam mu liścia.
- jesteś niewychowanym dupkiem ! Jak możesz wykorzystywać pijaną kobietę?!
Krzyknęłam i wzięłam Jo pod rękę. Gdy wychodziłam kilkoro facetów po moim krzyku na tego faceta wzięło go za fraki na zewnątrz wymijając mnie przy tym.
- zajmij się nią, a my zajmiemy się nim
Usłyszałam znajomy głos. To był Harry i razem z innymi gośćmi trzymali wyrywającego się faceta.
- och boże Jo coś Ty ze sobą zrobiła ?
Miałam już wychodzić gdy przede mną nie wiadomo skąd wyrósł Liam.
- no hej dziewczynki już się zmywacie ?
Powiedział rozbawiony i dopiero wtedy spojrzał na Jo.
- oo dziewczyno to żeś poszalała ! Piąteczka !
Tak był tak samo pijany jak reszta gości lecz nie tak bardzo jak Jo.
- pomożesz mi ją wsadzić do auta ?
Spytałam z nadzieją, bo już zaczynało mi być ciężko od ciężaru przyjaciółki, która praktycznie spała uwieszona na mnie.
- czekaj czekaj jestem siłacz dam se radę !
Powiedział chłopak i wziął Jo na ręce o mało nie wywracając się przy tym. Poszliśmy do mojego auta. Liam ułożył Jo na tylnym siedzeniu po czym wystawił ręce w moim kierunku.
- rycerz zasługuje na zapłatę i małym buziaczkiem też nie pogardzi, aleeee nie w usta, bo ciii ale Zayn byłby zazdrosny
Powiedział uśmiechnięty, a ja nie wytrzymałam i parsknęłam śmiechem on sam też zaczął się śmiać.


Przytuliłam go i dałam buziaka w policzek po czym wsiadłam do auta i ruszyłam do domu. Gdy byłam już za osiedlem mój telefon zaczął dzwonić, ale nim zdążyłam odebrać wyłączył się. Cóż oddzwonię jak będę w domu. Po pół godziny ostrożnej jazdy, pomimo wypitego jednego drinka dojechałam do domu. Cudem udało mi się zaprowadzić Jo do pokoju i położyć na łóżku. Po zmaganiach z przyjaciółką rozebrałam się do bielizny i położyłam na łóżku. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam. Całą noc śnił mi się tylko basen i Zayn

Rano wychodząc z łazienki w samym ręczniku zobaczyłam Jo opartą o ścianę, wyglądała fatalnie, a pomimo tego na mojej twarzy pojawił się ogromny uśmiech.
- w salonie ktoś czeka na Ciebie, a ja idę umrzeć w wannie
Powiedziała ochrypniętym głosem i ze zwieszoną głową minęła mnie wchodząc do łazienki. Zaczęłam chichotać jak głupia.
- w kuchni na blacie masz aspirynę, chyba że wolisz tequile z barku
Odpowiedziała coś choć zrozumiałam jedynie słowo "wyjdź" . Ciągle się śmiejąc poszłam do salonu a tam siedział Zayn. Gdy tylko mnie zobaczył podszedł do mnie i mocno mnie przytulił.
- tak bardzo się martwiłem, myślałem że coś się stało nawet obdzwoniłem wszystkie szpitale
Cała zmieszana nie wiedziałam co mam robić więc poklepałam go po plechach.
- wszystko ok przecież żyje, ale powiedz mi proszę dlaczego miałoby być inaczej ?
Odsunął się ode mnie i spojrzał mi w oczy.
- bo wyszłaś wczoraj tak nagle i jeszcze pojechałaś sama do domu, po alkoholu ,a gdy próbowałem dzwonić usłyszałem tylko pół halo i się rozłączyłaś. Myślałem, że miałaś wypadek
- o jeju nic z tych rzeczy po prostu rozładował mi się telefon, miałam zadzwonić później, ale nawet nie wiem kiedy zasnęłam. Przepraszam
Powiedziałam patrząc mu w oczy i naciągając wyżej ręcznik.
- a teraz jeśli pozwolisz pójdę się ubrać i może zrobię jakieś śniadanie, bo wyglądasz jakbyś był głodny i nie spał pół nocy.
Po tych słowach czym prędzej ruszyłam do pokoju aby się przebrać. Nie dość, że wczoraj widział mnie w samej bieliźnie to dzisiaj w samym  ręczniku, jakie to upokarzające. Gdy znalazłam się przed szafą teraz już w samej bieliźnie postawiłam na wygodę. Wybrałam krótkie jeansowe spodenki biały top i pudrowo-różowy sweter.

 Po przebraniu się w wybrany zestaw przeczesałam jeszcze mokre włosy szczotką, nałożyłam tusz i wyszłam z pokoju. Pierwsze co poczułam to zapach świeżo mielonej kawy przenikający się ze słodkim zapachem naleśników. Uśmiechnęłam się od razu i prawie w podskokach wkroczyłam do kuchni.
- cóż to tak pięknie pachnie milordzie ? Jednak z tego co pamiętam to ja miałam zrobić śniadanie
- najwyraźniej znudziło mnie czekanie na waszą wysokość i postanowiłem się jakoś wykazać. Przy okazji Jo pozwoliła mi robić tu co zechce, a przynajmniej tak wywnioskowałem z jej pomrukiwania
- no tak wczoraj nieźle zachlała pałę.. ale za to Harry upewnił mnie, że koleś który się do niej  przystawiał zapłacił za swoje
Usiadłam przy stole i nalałam sobie gorącej kawy do kubka, wciąż przyglądając się jego pracy przy naleśnikach i uśmiechałam się lekko.
- serio ? ja w sumie nie wiem co działo się później, zamknąłem się w pokoju i martwiłem o Ciebie, a wrzaski ludzi tylko mnie denerwowały
Powiedział i postawił talerze z jedzeniem na stole, po czym zajął miejsce na przeciwko mnie.
- opowiedz mi co się właściwie stało ach no i bon a petite
Gdy powiedziałam mu wszystko co zdarzyło się po moim zniknięciu znad basenu i położeniu przewracającej się Jo do łóżka zaproponowałam, że pozmywam choć nie było mi to dane. Mogłam się jedynie przyglądać mojej pracy. Po krótkiej rozmowie prawie na wszystkie tematy Zayn dostał telefon od chłopaków, że musi koniecznie wracać, bo coś się stało. W sumie dobrze się składało, bo dochodziła już 14 a ja jeszcze dzisiaj chciałam odwiedzić Iana. Pożegnaliśmy się więc i w sumie wyszliśmy razem tyle, że wsiadaliśmy do różnych aut. Włączyłam moją ulubioną płytę i ruszyłam w stronę szpitala. Po przesłuchaniu całego albumu i wysłuchaniu audycji na temat dziwnych zachowań nocą w pobliskim lesie w końcu dojechałam na miejsce. Zajęłam wolne miejsce na parkingu, zabrałam torbę i poszłam w stronę recepcji.
- dzień dobry Luren Michain do Iana Salvatore, czy obchód już się skończył ?
- dzień dobry
Odpowiedziała recepcjonista, która nazywała się Julia jak przeczytałam z identyfikatora. Właśnie wtedy przypomniałam sobie, że muszę zadzwonić do siostry.
- obchód zaraz się skończy, proszę zaczekać pod salą, aż doktor skończy
- dziękuje uprzejmie, a tak poza tym ma Pani bardzo ładnie imię
- och too
Wskazała na identyfikator.
- wzięłam dyżur za koleżankę, a tak na prawdę nazywam się Nina
Wtedy pierwszy raz widziałam jak Pani Nina recepcjonista uśmiecha się do mnie po raz pierwszy.



Z każdym późniejszym moim wejściem do szpitala witał mnie ten sam uśmiech, z czasem zaczęłam przychodzić dopiero co na rozpoczęcie obchodu, by jak najdłużej porozmawiać z Niną. Była w wieku mojej siostry czyli starsza o dwa lata, tak samo jak Ian i o dziwo z nią dogadywałam się 100 razy lepiej od niej. Po tygodniu wspólnych rozmów i pocieszania mnie po wizytach u przyjaciela, który niestety miał zostać w szpitalu dłużej niż się wydawało Nina powiedziała mi jedną rzecz, która wbiła mi się w pamięć i to ona zadecydowała o pojechaniu do mojej siostry
- lepiej jedz do niej teraz i porozmawiaj jak równa z równą, bo gdy ustatkuje sobie życie będzie miała coraz mniej czasu dla Ciebie
Jak zwykle po odwiedzinach w szpitalu wracałam do Zayna, gdzie wspólnie z chłopakami jedliśmy kolacje, graliśmy i śmialiśmy się jak grupa najlepszych przyjaciół. Często namawiali mnie na karaoke, a ja wiedziałam, że knują coś więcej z moim śpiewaniem, bo za bardzo wytykali mi błędy, a gdy pomyliłam nutę musiałam zaczynać od początku. Gdy pod koniec weekendu siedzieliśmy i graliśmy w kenta w pewnym momencie odłożyłam karty i powiedziałam, że muszę pilnie zadzwonić do siostry, a później do mojej mamy. Nie zdziwiło ich moje zachowanie, bo często odwalałam takie numery. Właśnie w tamtym momencie postanowiłam pojechać do siostry na dwa tygodnie.


Zayn

To już ten dzień. W końcu minęły dwa tygodnie odkąd Laura wyjechała do siostry. Strasznie za nią tęskniłem pomimo codziennych telefonów i wymienianych sms-ów. Czekałem na nią pod jej domem z wielkim bukietem róż.

 Musiałem zrobić jakieś dobre wrażenie, zwłaszcza że przyjechałem tutaj tylko by wręczyć jej róże i przywitać się, bo niestety musiałem wracać do studia nagrań.Po całym tym incydencie na imprezie nie rozmawialiśmy o tym więcej. Poznaliśmy się lepiej i zatrzymaliśmy się jak na razie na poziomie przyjaciół. W sumie odpowiadało mi to, bo z niczym się nie spieszyliśmy. Zdaje sobie sprawę, że to dziwnie brzmi, ale ostatnim razem mój związek zakończył się niezbyt ciekawie. Gdybym wtedy zachowywał się inaczej, ale nie nie chcę już o tym myśleć. To co było nie wróci.
Wreszcie podjechała swoim białym świeżo co umytym autem. Gdy wychodziła z auta pierwsze co zobaczyłem to jej długie nogi, a później krótką czarną dopasowaną sukienkę.


Wyglądała dziewczęco, ale zarazem i seksownie.
- ojeju !
Pisnęła gdy zobaczyła róże, a na mojej twarzy pojawił się wielki uśmiech.
- witaj piękna
Przytuliłem ją na powitanie i pocałowałem w czoło.
- piękne róże dla pięknej dziewczyny
- och jesteś najlepszy
Uśmiechnęła się uroczo i mnie pocałowała, ale tym razem w usta. Może nie trwało to długo, ale zadziałało na mnie bardziej niż bym to sobie wyobrażał.
- wybacz mi, ale przyjechałem tylko na chwilę. Chciałem wręczyć Ci kwiaty i przywitać się jako pierwszy, ale teraz niestety muszę już jechać. Mamy dziś nagrania
- no jasne nie ma sprawy dziękuje za róże są piękne, a teraz jak musisz to leć nie zatrzymuje Cię
Powiedziała słodkim głosem. Taka kobieta to skarb. Przytuliłem ją jeszcze mocno i wsiadłem do auta po czym pojechałem prosto do studia.

wtorek, 22 marca 2016

Rozdział 5

- Zayn ja chyba rodzę ! - krzyknęłam trzymając się za brzuch i widząc odchodzące wody
- spokojnie wszystko będzie dobrze, oddychaj ! - powiedział do mnie chłopak prowadząc mnie do volkswagena ogórka i do tego żółtego ! Wybuchnęłam śmiechem na sam jego widok i dokładnie w tym momencie zza niego wybiegła moja matka i zaczęła krzyczeć czemu się nie uczyłam, że na pewno nie zdam matury. Złapała się za głowę i padłą na ziemię tak jak stała. Spanikowana podbiegłam do niej i zaczęłam ją cucić, ale podszedł do mnie Zayn i pociągnął za sobą.
- dziecko jest ważniejsze, ktoś ją na pewno zobaczy - powiedział, a ja przytaknęłam. Chwilę później siedziałam już na łóżku szpitalnym. Bolał mnie brzuch i gdy na niego spojrzałam zobaczyłam krew.



- Halo siostra ?! Słyszałam, że masz teraz wolne, a ja mam dla Ciebie zlecenie. Mogłabyś odebrać ? To cholernie ważne ! yghh co ja z Tobą mam.. Lauren .. Lauren ? Lauraaaa !!
Obudziłam się słysząc krzyk siostry dochodzący z telefonu, który stał w korytarzu.
 - Laura do jasnej cholery odbierz !
Krzyknęła moja siostra, a ja czym prędzej znalazłam się przy telefonie i podniosłam słuchawkę.
- już już jestem 
Odpowiedziałam zziajana
- no w końcu ! spałaś czy co ? 
Powiedziała moja zagniewana siostra 
- dobra mniejsza mam duże zlecenie i jesteś mi potrzebna, że tak powiem od zaraz. Kiedy możesz przyjechać ?
- nie wiem Jula, Ian jest w szpitalu, miał wypadek 
Powiedziałam spokojnie i zaczęłam się rozglądać po mieszkaniu w poszukiwaniu Zayna, ale nie było po nim śladu.
- cooo ?! co się stało ? nic mu nie jest ? jeju to komplikuje sprawę lepiej jak z nim teraz zostaniesz
- ma złamaną rękę i poobijane żebra i tylko tyle na szczęście i no tak wydaje mi się, że jednak powinnam zostać tutaj 
Powiedziałam siadając na brzegu swojego łóżka. Spojrzałam na zegareK przy łóżku. Była 11, ale nie to zwróciło moją uwagę, lecz karteczka, która leżała obok z moim imieniem.
- masakra, współczuje, serio. Informuj mnie co i jak z nim, a co do tego zlecenia.. aaach w takim razie muszę jeszcze podzwonić do dziewczyn. Oby któraś mogła się urwać na 3 dni. Dobra poradzę sobie. Trzymaj się tam i dzwoń jak będziecie czegoś potrzebować. Papa
Powiedziała moja siostra, lecz słyszałam ją jak przez mgłę.
- ok papa 
Odpowiedziałam i rozłączyłam się. Wciąż czytałam słowa, które widniały na małej białej karteczce od Zayna. Jaki on kochany. Wyszedł, gdy tylko zorientował się, że śpię. To bardzo miłe z jego strony, chociażby dlatego, że pewnie każdy inny facet zostałby do rana. No ale cóż koniec opierdzielania się, muszę się umyć i przebrać, a potem prosto do szpitala. Zabrałam więc potrzebne rzeczy i poszłam do łazienki umyć się i przebrać. Pół godziny później byłam już gotowa. Zabrałam klucze i torebkę i wyszłam z mieszkania. Jako, że szpital był daleko postanowiłam wsiąść w swoje kochane autko, które w końcu do mnie wróciło.



Minęło jakieś 45 minut, gdy w końcu trafiłam na miejsce. Przeklęte korki, pomyślałam. Wchodząc do środka przywitałam się z panią na recepcji i ruszyłam w stronę pokoju mojego przyjaciela. Przyjechałam idealnie po wizycie lekarza, więc oczywiście zamieniłam z nim słówko. Dowiedziałam się, że Ian jest już przytomny i że zostanie jeszcze przez 3 dni na obserwacji. Powiedział mi również, że dzisiaj pojawi się ktoś z policji, by ustalić fakty z wypadku. Podziękowałam lekarzowi za informacje i weszłam do pomieszczenia. Gdy Ian tylko mnie zobaczył na jego twarzy pojawił się uśmiech.
- hej kochanie 
Powiedziałam odwzajemniając jego uśmiech 
- jak się czujesz ?
- cóż samo oddychanie jest bolesne, więc chyba nie najlepiej 
Powiedział ochrypniętym głosem. 
- wiesz, śniłaś mi się, nie pamiętam dokładnie o co chodziło, ale słyszałem Twój głos 
- och może słyszałeś jak mówiłam do Ciebie wczoraj
Powiedziałam wycierając łzę, która spływała mi po policzku. Tak strasznie było mi źle patrząc na niego w tym stanie, wiedząc, że nawet ta rozmowa jest dla niego bolesna. Moje oczy wypełniły się łzami, już chciałabym to ja leżeć na jego miejscu
- oj Lauren nie płacz, przecież nic mi nie jest, a za kilka dni już wrócę do domu 
Powiedział czule Ian
- ale ja widzę jak cierpisz i aż sama to czuje 
Powiedziałam przez łzy. Ian wiele dla mnie znaczył i był ważną osobą w moim życiu. Choć na początku nie przepadaliśmy za sobą. Teraz jest dla mnie jak starszy brat i nie wiem co bym zrobiła gdybym go straciła.
- będzie dobrze, nie płacz, nie cierpię widzieć Cię w takim stanie
- już się ogarniam, przepraszam 
Powiedziałam wycierając łzy. W tym momencie usłyszałam dźwięk swojego telefonu. Dzwoniła moja mama. Już dowiedziała się o Ianie od Julii. Gdy usłyszała, że właśnie u niego jestem od razu chciała go do telefonu. Cóż oni zawsze dogadywali się lepiej niż ja z nią. Ich rozmowa trwała i trwała. Zdążyłam nawet w tym czasie pójść po herbatę i sok dla Iana. Wracając do sali zobaczyłam dwóch policjantów, którzy właśnie wchodzili do pokoju 106.
- dzień dobry - powiedzieli jak synchronizowani gdy weszłam do pokoju - a pani to .. ?
- Lauren Michain, przyjaciółka Iana - odpowiedziałam poważnym tonem
- jest dla mnie niczym siostra 
Powiedział mój przyjaciel. 
- chciałbym aby wiedziała o wszystkim 
Dodał, a jeden z policjantów zanotował coś w swoim śmiesznym małym zeszyciku. Panowie pozadawali pytania Ianowi o wieczór wypadku i poinformowali nas, że szukają sprawcy, bo jak się okazało zbiegł z miejsca wypadku. No jakże by inaczej. Nawet i mnie trafiło się kilka pytań choć nie widziałam w nich związku ze sprawą. Wydawało mi się, że jeden z policjantów bez przerwy się na mnie gapił. 


Po skończonej rozmowie pożegnali się z nami i wyszli. Ja stwierdziłam, że i na mnie pora, zwłaszcza że godziny odwiedzin już się kończą. Pożegnałam się z przyjacielem i obiecałam, że wrócę następnego dnia z czymś dobrym, bo szpitalne jedzenie nie jest najlepsze. Wyszłam ze szpitala i udałam się na parking. Gdy wsiadłam do auta dochodziła już 15. Trochę się zasiedziałam, no nie powiem, że nie. Jeszcze przed odjazdem postanowiłam zadzwonić do Jo.
- hej maleńka ! 
Usłyszałam w słuchawce rozbawiony głos przyjaciółki
- hej miśku 
Przywitałam się równie radośnie. Jako, że nie rozmawiałyśmy aż półtora dnia rozgadałyśmy się za dobre. Powiedziałam jej o Ianie oraz o randce z Zayn'em i skończyłam na policjancie, który nie odrywał ode mnie wzroku. Gdy wypowiedziałam te ostatnie zdanie dostałam sms'a. Gdy go odczytałam zaczęłam się śmiać do słuchawki jak głupia. Nie mogłam wydusić z siebie słowa, a Jo prawie krzyczała do słuchawki co się stało.
- ten policjant właśnie do mnie napisał i zaprosił na kawę
- cooo ale skąd on ma Twój numer ?
- spytał o niego gdy przesłuchiwali Iana. Sama byłam zdziwiona, że potrzebny im mój numer, teraz już wiem dlaczego
- ale jaja ! no nieźle młoda tu jeden tu drugi, teraz będziesz musiała wybierać 
Zaśmiała się a ja razem z nią
- czekaj dam Cie na głośnomówiący, już od 15 minut siedzę w samochodzie pod szpitalem, a powiem Ci, że jestem cholernie głodna.
- jasne jasne rozumiem
Rozmowę z przyjaciółką zakończyłam dopiero, gdy otworzyłam drzwi do mieszkania. Zostawiłam torebkę i kluczę w korytarzu i od razu poszłam do kuchni, by zagrzać sobie zupy i pomyśleć co zrobić na kolacje. 
- właśnie kolacja !
Powiedziałam sama do siebie. Zapomniałam, że Zayn zaprosił mnie do siebie dzisiaj na kolacje. W sumie fajnie, bo wczorajszy wieczór nie wyszedł zbyt dobrze. Zabrałam się więc za jedzenie i szykowanie na wieczór. Akurat gdy wyszłam z łazienki zadzwonił do mnie Zayn.
- hej co tam ? Wiem, że mieliśmy dzisiaj zjeść kolacje, ale co powiesz na małą imprezę u mnie ? Chłopaki stwierdzili, że skoro dzisiaj sobota to powinniśmy się napić, ale nie za bardzo chce nam się gdzieś wychodzić - oznajmił
- cześć, pewnie jestem za w sumie myślałam, żeby Cie po kolacji gdzieś zaciągnąć, bo moja przyjaciółka chciała gdzieś dzisiaj wyjść
- o widzisz to możesz wziąć ją ze sobą. Pamiętasz gdzie mieszkam ? Tak o 20 wam pasuje ? 
- tak chyba pamiętam, ale wyślij mi adres na wszelki wypadek
- okej to będę na Ciebie czekał, do zobaczenia 
- do zobaczenia
Skończyłam rozmowę i uśmiechnęłam się do siebie. Zaraz potem zadzwoniłam do Jo i oznajmiłam co dzisiaj robimy.
Zabrałam się do przeglądania szafy i szukania czegoś odpowiedniego na domówkę. Zdecydowałam się na biały kombinezon i miętową marynarkę.




Pół godziny później byłam już pod domem Jo i kiedy w końcu wybrałyśmy kreację dla niej i zrobiłyśmy makijaż, pojechałyśmy do domu Zayna. Ochroniarz na wjeździe na osiedle już nas się spodziewał. Gdy podjechałyśmy pod właściwy dom i zaparkowałyśmy na podjeździe już wiedziałyśmy, że "mała imprezka" nie jest tak na prawdę mała. Zadzwoniłyśmy dzwonkiem, a drzwi otworzył nam lokowaty. Serio jego głowa była cała w loczkach.
- hej jestem Harry, a wy tooo ? 
- ja jestem Lauren, a to moja przyjaciółka Jo
- aaaaach piękna nieznajoma z klubu ! czeeeeść ! 
Powiedział przytulając mnie jak przyjaciółkę, choć pierwszy raz się spotkaliśmy.




- wchodźcie do środka po prawej macie kuchnie, a tam Liam zrobi wam drinki, a ja jadę po więcej gorzały. Jak wrócę to zamawiam taniec z Tobą ! 
Powiedział wychodząc z domu i uśmiechając się nonszalancko.
- niezły typ 
Skomentowała moja przyjaciółka
- taa.. niezły 
Odpowiedziałam bez przekonania. Harry bardzo zadziwił mnie swoją osobą. Zupełnie nie wiedziałam jak mam się zachować. Pewnie to trochę dziwnie wyglądało z jego strony, gdy tylko tępo się w niego patrzyłam. Razem z Jo poszłyśmy do kuchni tak jak pokierował nas lokowaty. Już na samym wejściu do kuchni i zbliżeniu się do baru Liam przywitał nas ciepłym uśmiechem
- cześć Lauren ! oraz śliczna przyjaciółko Lauren 
Powiedział do nas. Och wieści o mnie rozchodzą się tutaj bardzo szybko, pomyślałam.
- cześć Liam 
Odpowiedziałam lekko zmieszana, ale uśmiechnęłam się
- co pijecie dziewczyny ? 
Spytał nalewając coś do najbliższych szklanek 
- uprzedzam, że jak już zasmakujecie moich drinków, będziecie przychodzić po więcej i więcej 
- och ja nie pije, ale Jo preferuje coś kwaśnego 
Opowiedziałam. Dobrze znałam się z Jo, więc już poznałam jej ulubione smaki, nawet jeśli chodzi o drinki.
- nie pijesz ? 
Usłyszałam za sobą smutny głos więc odwróciłam się by zobaczyć kto to powiedział. Przede mną stał Zayn w ciemnej koszuli i białym podkoszulku. Wyglądał nieziemsko w tym zestawie.
- jestem samochodem 
Powiedziałam na usprawiedliwienie
- ach to trzeba było tak od razu ! nie musisz się tym przejmować, albo was ktoś odbierze, albo możecie zostać na noc. To duży dom i znajdzie się tu pokój dla gości 
Powiedział, a mnie ulżyło, bo w sumie miałam wielką ochotę się dzisiaj trochę zabawić. 
- w takim razie proszę dwa razy kwaśnego drinka 
Powiedziałam z uśmiechem do Zayna, a ten równie ochoczo zrobił nam to co chciałyśmy. Upiłam łyk trunku, był na prawdę pyszny. 
- zaprowadzę was do salonu, tam można potańczyć 
Powiedział chłopak i złapał mnie za rękę.  Wymieniłam znaczące spojrzenia z przyjaciółką i ruszyłyśmy za chłopakiem wgłąb domu. Był na prawdę wielki. Gdy znaleźliśmy się w salonie od razu zostałam pociągnięta na parkiet, a Jo została sama, chociaż nie na długo, bo jakiś przystojniak wyciągnął i ją. Gdy skończyliśmy tańczyć na "parkiecie" Zayn zabrał mnie na dwór. Ogród był cudowny. Duży basen, łóżko i tysiące światełek. Nie wiem czy zorganizowali to specjalnie na imprezę, ale sam pomysł był świetny. 


Usiedliśmy na wygodnym materacu i patrzyliśmy się na siebie w milczeniu. Chwilę potem nasze usta złączyły się w naszym pierwszym pocałunku. Był namiętny lecz nie trwał zbyt długo, bo podszedł do nas Harry z wielkim uśmiechem.
- tutaj was znalazłem, a już się martwiłem, że pływacie beze mnie 
Powiedział zadowolony
- jeśli chcesz to czemu nie 
Odpowiedziałam od razu 
- tylko tak we trójkę trochę głupio
- łohoho dobra już lecę po ludzi 
Powiedział wracając do domu, a ja zaczęłam się rozbierać do bielizny.
- no dawaj !
Krzyknęłam do Zayna, by ten także zaczął się rozbierać.