- spokojnie wszystko będzie dobrze, oddychaj ! - powiedział do mnie chłopak prowadząc mnie do volkswagena ogórka i do tego żółtego ! Wybuchnęłam śmiechem na sam jego widok i dokładnie w tym momencie zza niego wybiegła moja matka i zaczęła krzyczeć czemu się nie uczyłam, że na pewno nie zdam matury. Złapała się za głowę i padłą na ziemię tak jak stała. Spanikowana podbiegłam do niej i zaczęłam ją cucić, ale podszedł do mnie Zayn i pociągnął za sobą.
- dziecko jest ważniejsze, ktoś ją na pewno zobaczy - powiedział, a ja przytaknęłam. Chwilę później siedziałam już na łóżku szpitalnym. Bolał mnie brzuch i gdy na niego spojrzałam zobaczyłam krew.
- Halo siostra ?! Słyszałam, że masz teraz wolne, a ja mam dla Ciebie zlecenie. Mogłabyś odebrać ? To cholernie ważne ! yghh co ja z Tobą mam.. Lauren .. Lauren ? Lauraaaa !!
Obudziłam się słysząc krzyk siostry dochodzący z telefonu, który stał w korytarzu.
- Laura do jasnej cholery odbierz !
Krzyknęła moja siostra, a ja czym prędzej znalazłam się przy telefonie i podniosłam słuchawkę.
- już już jestem
Odpowiedziałam zziajana
- no w końcu ! spałaś czy co ?
Powiedziała moja zagniewana siostra
- dobra mniejsza mam duże zlecenie i jesteś mi potrzebna, że tak powiem od zaraz. Kiedy możesz przyjechać ?
- nie wiem Jula, Ian jest w szpitalu, miał wypadek
Powiedziałam spokojnie i zaczęłam się rozglądać po mieszkaniu w poszukiwaniu Zayna, ale nie było po nim śladu.
- cooo ?! co się stało ? nic mu nie jest ? jeju to komplikuje sprawę lepiej jak z nim teraz zostaniesz
- ma złamaną rękę i poobijane żebra i tylko tyle na szczęście i no tak wydaje mi się, że jednak powinnam zostać tutaj
Powiedziałam siadając na brzegu swojego łóżka. Spojrzałam na zegareK przy łóżku. Była 11, ale nie to zwróciło moją uwagę, lecz karteczka, która leżała obok z moim imieniem.
- masakra, współczuje, serio. Informuj mnie co i jak z nim, a co do tego zlecenia.. aaach w takim razie muszę jeszcze podzwonić do dziewczyn. Oby któraś mogła się urwać na 3 dni. Dobra poradzę sobie. Trzymaj się tam i dzwoń jak będziecie czegoś potrzebować. Papa
Powiedziała moja siostra, lecz słyszałam ją jak przez mgłę.
- ok papa
Odpowiedziałam i rozłączyłam się. Wciąż czytałam słowa, które widniały na małej białej karteczce od Zayna. Jaki on kochany. Wyszedł, gdy tylko zorientował się, że śpię. To bardzo miłe z jego strony, chociażby dlatego, że pewnie każdy inny facet zostałby do rana. No ale cóż koniec opierdzielania się, muszę się umyć i przebrać, a potem prosto do szpitala. Zabrałam więc potrzebne rzeczy i poszłam do łazienki umyć się i przebrać. Pół godziny później byłam już gotowa. Zabrałam klucze i torebkę i wyszłam z mieszkania. Jako, że szpital był daleko postanowiłam wsiąść w swoje kochane autko, które w końcu do mnie wróciło.
- hej kochanie
Powiedziałam odwzajemniając jego uśmiech
- jak się czujesz ?
- cóż samo oddychanie jest bolesne, więc chyba nie najlepiej
Powiedział ochrypniętym głosem.
- wiesz, śniłaś mi się, nie pamiętam dokładnie o co chodziło, ale słyszałem Twój głos
- och może słyszałeś jak mówiłam do Ciebie wczoraj
Powiedziałam wycierając łzę, która spływała mi po policzku. Tak strasznie było mi źle patrząc na niego w tym stanie, wiedząc, że nawet ta rozmowa jest dla niego bolesna. Moje oczy wypełniły się łzami, już chciałabym to ja leżeć na jego miejscu
- oj Lauren nie płacz, przecież nic mi nie jest, a za kilka dni już wrócę do domu
Powiedział czule Ian
- ale ja widzę jak cierpisz i aż sama to czuje
Powiedziałam przez łzy. Ian wiele dla mnie znaczył i był ważną osobą w moim życiu. Choć na początku nie przepadaliśmy za sobą. Teraz jest dla mnie jak starszy brat i nie wiem co bym zrobiła gdybym go straciła.
- będzie dobrze, nie płacz, nie cierpię widzieć Cię w takim stanie
- już się ogarniam, przepraszam
Powiedziałam wycierając łzy. W tym momencie usłyszałam dźwięk swojego telefonu. Dzwoniła moja mama. Już dowiedziała się o Ianie od Julii. Gdy usłyszała, że właśnie u niego jestem od razu chciała go do telefonu. Cóż oni zawsze dogadywali się lepiej niż ja z nią. Ich rozmowa trwała i trwała. Zdążyłam nawet w tym czasie pójść po herbatę i sok dla Iana. Wracając do sali zobaczyłam dwóch policjantów, którzy właśnie wchodzili do pokoju 106.
- dzień dobry - powiedzieli jak synchronizowani gdy weszłam do pokoju - a pani to .. ?
- Lauren Michain, przyjaciółka Iana - odpowiedziałam poważnym tonem
- jest dla mnie niczym siostra
Powiedział mój przyjaciel.
- chciałbym aby wiedziała o wszystkim
Dodał, a jeden z policjantów zanotował coś w swoim śmiesznym małym zeszyciku. Panowie pozadawali pytania Ianowi o wieczór wypadku i poinformowali nas, że szukają sprawcy, bo jak się okazało zbiegł z miejsca wypadku. No jakże by inaczej. Nawet i mnie trafiło się kilka pytań choć nie widziałam w nich związku ze sprawą. Wydawało mi się, że jeden z policjantów bez przerwy się na mnie gapił.
Po skończonej rozmowie pożegnali się z nami i wyszli. Ja stwierdziłam, że i na mnie pora, zwłaszcza że godziny odwiedzin już się kończą. Pożegnałam się z przyjacielem i obiecałam, że wrócę następnego dnia z czymś dobrym, bo szpitalne jedzenie nie jest najlepsze. Wyszłam ze szpitala i udałam się na parking. Gdy wsiadłam do auta dochodziła już 15. Trochę się zasiedziałam, no nie powiem, że nie. Jeszcze przed odjazdem postanowiłam zadzwonić do Jo.
- hej maleńka !
Usłyszałam w słuchawce rozbawiony głos przyjaciółki
- hej miśku
Przywitałam się równie radośnie. Jako, że nie rozmawiałyśmy aż półtora dnia rozgadałyśmy się za dobre. Powiedziałam jej o Ianie oraz o randce z Zayn'em i skończyłam na policjancie, który nie odrywał ode mnie wzroku. Gdy wypowiedziałam te ostatnie zdanie dostałam sms'a. Gdy go odczytałam zaczęłam się śmiać do słuchawki jak głupia. Nie mogłam wydusić z siebie słowa, a Jo prawie krzyczała do słuchawki co się stało.
- ten policjant właśnie do mnie napisał i zaprosił na kawę
- cooo ale skąd on ma Twój numer ?
- spytał o niego gdy przesłuchiwali Iana. Sama byłam zdziwiona, że potrzebny im mój numer, teraz już wiem dlaczego
- ale jaja ! no nieźle młoda tu jeden tu drugi, teraz będziesz musiała wybierać
Zaśmiała się a ja razem z nią
- czekaj dam Cie na głośnomówiący, już od 15 minut siedzę w samochodzie pod szpitalem, a powiem Ci, że jestem cholernie głodna.
- jasne jasne rozumiem
Rozmowę z przyjaciółką zakończyłam dopiero, gdy otworzyłam drzwi do mieszkania. Zostawiłam torebkę i kluczę w korytarzu i od razu poszłam do kuchni, by zagrzać sobie zupy i pomyśleć co zrobić na kolacje.
- właśnie kolacja !
Powiedziałam sama do siebie. Zapomniałam, że Zayn zaprosił mnie do siebie dzisiaj na kolacje. W sumie fajnie, bo wczorajszy wieczór nie wyszedł zbyt dobrze. Zabrałam się więc za jedzenie i szykowanie na wieczór. Akurat gdy wyszłam z łazienki zadzwonił do mnie Zayn.
- hej co tam ? Wiem, że mieliśmy dzisiaj zjeść kolacje, ale co powiesz na małą imprezę u mnie ? Chłopaki stwierdzili, że skoro dzisiaj sobota to powinniśmy się napić, ale nie za bardzo chce nam się gdzieś wychodzić - oznajmił
- cześć, pewnie jestem za w sumie myślałam, żeby Cie po kolacji gdzieś zaciągnąć, bo moja przyjaciółka chciała gdzieś dzisiaj wyjść
- o widzisz to możesz wziąć ją ze sobą. Pamiętasz gdzie mieszkam ? Tak o 20 wam pasuje ?
- tak chyba pamiętam, ale wyślij mi adres na wszelki wypadek
- okej to będę na Ciebie czekał, do zobaczenia
- do zobaczenia
Skończyłam rozmowę i uśmiechnęłam się do siebie. Zaraz potem zadzwoniłam do Jo i oznajmiłam co dzisiaj robimy.
Zabrałam się do przeglądania szafy i szukania czegoś odpowiedniego na domówkę. Zdecydowałam się na biały kombinezon i miętową marynarkę.
- hej jestem Harry, a wy tooo ?
- ja jestem Lauren, a to moja przyjaciółka Jo
- aaaaach piękna nieznajoma z klubu ! czeeeeść !
Powiedział przytulając mnie jak przyjaciółkę, choć pierwszy raz się spotkaliśmy.
- wchodźcie do środka po prawej macie kuchnie, a tam Liam zrobi wam drinki, a ja jadę po więcej gorzały. Jak wrócę to zamawiam taniec z Tobą !
Powiedział wychodząc z domu i uśmiechając się nonszalancko.
- niezły typ
Skomentowała moja przyjaciółka
- taa.. niezły
Odpowiedziałam bez przekonania. Harry bardzo zadziwił mnie swoją osobą. Zupełnie nie wiedziałam jak mam się zachować. Pewnie to trochę dziwnie wyglądało z jego strony, gdy tylko tępo się w niego patrzyłam. Razem z Jo poszłyśmy do kuchni tak jak pokierował nas lokowaty. Już na samym wejściu do kuchni i zbliżeniu się do baru Liam przywitał nas ciepłym uśmiechem
- cześć Lauren ! oraz śliczna przyjaciółko Lauren
Powiedział do nas. Och wieści o mnie rozchodzą się tutaj bardzo szybko, pomyślałam.
- cześć Liam
Odpowiedziałam lekko zmieszana, ale uśmiechnęłam się
- co pijecie dziewczyny ?
Spytał nalewając coś do najbliższych szklanek
- uprzedzam, że jak już zasmakujecie moich drinków, będziecie przychodzić po więcej i więcej
- och ja nie pije, ale Jo preferuje coś kwaśnego
Opowiedziałam. Dobrze znałam się z Jo, więc już poznałam jej ulubione smaki, nawet jeśli chodzi o drinki.
- nie pijesz ?
Usłyszałam za sobą smutny głos więc odwróciłam się by zobaczyć kto to powiedział. Przede mną stał Zayn w ciemnej koszuli i białym podkoszulku. Wyglądał nieziemsko w tym zestawie.
- jestem samochodem
Powiedziałam na usprawiedliwienie
- ach to trzeba było tak od razu ! nie musisz się tym przejmować, albo was ktoś odbierze, albo możecie zostać na noc. To duży dom i znajdzie się tu pokój dla gości
Powiedział, a mnie ulżyło, bo w sumie miałam wielką ochotę się dzisiaj trochę zabawić.
- w takim razie proszę dwa razy kwaśnego drinka
Powiedziałam z uśmiechem do Zayna, a ten równie ochoczo zrobił nam to co chciałyśmy. Upiłam łyk trunku, był na prawdę pyszny.
- zaprowadzę was do salonu, tam można potańczyć
Powiedział chłopak i złapał mnie za rękę. Wymieniłam znaczące spojrzenia z przyjaciółką i ruszyłyśmy za chłopakiem wgłąb domu. Był na prawdę wielki. Gdy znaleźliśmy się w salonie od razu zostałam pociągnięta na parkiet, a Jo została sama, chociaż nie na długo, bo jakiś przystojniak wyciągnął i ją. Gdy skończyliśmy tańczyć na "parkiecie" Zayn zabrał mnie na dwór. Ogród był cudowny. Duży basen, łóżko i tysiące światełek. Nie wiem czy zorganizowali to specjalnie na imprezę, ale sam pomysł był świetny.
Usiedliśmy na wygodnym materacu i patrzyliśmy się na siebie w milczeniu. Chwilę potem nasze usta złączyły się w naszym pierwszym pocałunku. Był namiętny lecz nie trwał zbyt długo, bo podszedł do nas Harry z wielkim uśmiechem.
- tutaj was znalazłem, a już się martwiłem, że pływacie beze mnie
Powiedział zadowolony
- jeśli chcesz to czemu nie
Odpowiedziałam od razu
- tylko tak we trójkę trochę głupio
- łohoho dobra już lecę po ludzi
Powiedział wracając do domu, a ja zaczęłam się rozbierać do bielizny.
- no dawaj !
Krzyknęłam do Zayna, by ten także zaczął się rozbierać.





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz