Zayn
Zaraz po mini hokeju poszliśmy z chłopakami na próbę. Czas w studiu bardzo szybko nam zleciał. Jak zwykle wygłupialiśmy się przez połowę czasu, ale zrobiliśmy większość rzeczy, które mieliśmy ustalone. Wychodząc ze studia spojrzałem na godzinę i szybko zorientowałem się, że jest po 20.
- o kurwa !
Krzyknąłem do telefonu i zacząłem biec czym prędzej w stronę parku. Gdy dotarłem na miejsce rozejrzałem się i zobaczyłem ją. Siedziała na ławce pochłonięta czytaniem jakiejś książki. Wyglądała tak uroczo marszcząc nosek. Pewnie stało się coś złego w tej historii. Podszedłem powoli i stanąłem tuż przed nią. Podniosła leniwie wzrok i gdy nasze oczy się spotkały uśmiechnęła się i od razu wstała.
- przepraszam, że się spóźniłem. Zasiedzieliśmy się w studiu jak to zwykle bywa.
Dziewczyna zmarszczyła brwi i wyciągnęła telefon. Zapewne by sprawdzić godzinę.
- och to już po 20 ? Tak mnie wciągnęła ta książka, że nie zauważyłam, która godzina
Zaśmiała się do siebie i schowała tom do torby.
- nic się nie stało, nie przejmuj się
Zaskoczyła mnie bardzo, każda inna dziewczyna dawno wróciłaby do domu, albo czekała tylko by wygarnąć mi spóźnienie, aby później odejść obrażona. Uśmiechnąłem się szeroko.
- dziękuję ee no właśnie miałaś zdradzić mi swoje imię
- hmm dopiero po tym jak zabierzesz mnie na herbatę, bo w sumie lekko zmarzłam Odpowiedziała i ruszyła przed siebie. Muszę przyznać, że wyglądała bardzo seksownie w tym zestawie i ten zapach.
- ale się gapisz !
Zganiała mnie.
- chyba przesadziłam z tą spódnica. Następnym razem ubiorę burkę
Powiedziała poważnie. Spojrzałem na nią zdezorientowanym wzrokiem, a ona zaśmiała się słodko.
- żartuję przecież
Złapała mnie za rękę i pociągnęła za sobą. Była na prawdę wspaniała. Nie wiedziałem, że spotkam kogoś takiego. W okolicy znałem tylko jedna dobrą restauracje "Marley's" więc postanowiłem, że to właśnie tam pójdziemy.
- cóż to za książka Cię tak pochłonęła, że straciłaś rachubę czasu ?
Spytałem idąc przed siebie.
- och Lauren Kate saga "Upadli" i fajnie się składa, bo autorka ma tak samo na imię jak ja
- ha !
Krzyknąłem zatrzymując się i patrząc na dziewczynę, która właśnie zasłoniła twarz dłońmi.
- och no czasami tak się zdarza
Uśmiechnąłem się.
- aaa wiedziałam, że się wygadam.
Zrobiła smutną minkę i zwiesiła głowę.
- miałeś zgadywać i miałam się z Tobą droczyć i i no i nie wyszło
- pewnie jeszcze o wiele rzeczy będę się z Tobą droczyć
Uśmiechnąłem się i otworzyłem jej drzwi do restauracji. Kelner wskazał nam wolny stolik i podał kartę.
- tylko herbata czy masz może jeszcze ochotę na coś słodkiego ?
Zwróciłem się do Lauren. W końcu wiem jak ją przedstawić chłopakom. Przyznam, że ma bardzo ładne i oryginalne imię.
- a co polecasz ?
Wpatrzyła się we mnie swoimi dużymi brązowymi oczyma. Mimowolnie się uśmiechnąłem.
- jeśli lubisz czekoladę to polecam ciasto czekoladowe z musem czekoladowym i czekoladową polewą
- ojejku sporo czekolady
Zaśmiała się.
- ale jestem za, tylko że wtedy wolę dużą kawę do tego
- okej niech tak będzie
Złożyłem zamówienie, a w oczekiwaniu na jego realizację zacząłem wypytywać Lauren gdzie studiuje i jakie ma hobby.
Lauren
Wieczór z Zayn'em mijał mi bardzo dobrze. Dowiedziałam się, że również studiuje, ale zaocznie ze względu na karierę muzyczną oraz, że tak samo jak ja uwielbia klasykę rocka i filmy romantyczne. Cóż niby to muzyk, a jednak potrafi się przyznać do takich rzeczy.
Zjedliśmy po wielkim kawałku ciasta czekoladowego, a na dworze już zrobiło się ciemno. Zaczęliśmy właśnie rozmawiać o naszym pierwszym spotkaniu, gdy ktoś zaczął do mnie dzwonić.
- widać ktoś bardzo chce się z Tobą skontaktować, może lepiej odbierz
Powiedział Zayn, a ja zrobiłam jak powiedział.
- halo ? - powiedziałam do słuchawki, a z drugiej strony odezwała się jakaś kobieta
- dobry wieczór nazywam się Irena Bajut i dzwonie ze szpitala. Pan Ian Salvatore ma pani numer jako pierwszy kontakt, czy mogłaby się pani pojawić w szpitalu i pomóc nam wypełnić jego kartę ?
- ale co się stało, czy nic mu nie jest ?
- Pan Ian miał wypadek, ma złamaną rękę i poobijane żebra, jego stan jest stabilny - powiedziała kobieta spokojnym głosem
- w takim razie proszę mi podać adres a ja postaram się być jak najszybciej...
- coś się stało ? - spytał Zayn przepełnionym współczucia głosem.
- mój przyjaciel jest w szpitalu, miał wypadek
Powiedziałam wstając od stolika
- przepraszam, ale muszę iść
- nie puszczę Cię samej w takim stanie, jesteś roztrzęsiona
- tak jestem przecież mówię, że Ian miał wypadek
Podniosłam głoś choć wcale tego nie chciałam
- chodź ze mną, mieszkam dwie ulice dalej, weźmiemy auto i zawiozę Cię do tego szpitala, bo to kawał stąd
- okej niech tak będzie
Zgodziłam się i wyszliśmy na zewnątrz, a po kilku minutach marszu w ciszy doszliśmy do strzeżonego osiedla, na którym znajdywały się same wille. Zayn przywitał się z ochroniarzem i ruszył przed siebie do jednego z domów. Weszliśmy do środka, był ogromny, ale nie mogłam o tym myśleć, ważniejszy był teraz Ian.
Zayn zaprowadził mnie do kuchni, z której kolejny korytarz prowadził do garażu. Gdy się w nim znaleźliśmy otworzyłam usta ze zdziwienia.
- ten jest mój
Powiedział Zayn i otworzył mi drzwi do auta od strony pasażera.
Dziesięć minut później już byliśmy pod szpitalem. Czym prędzej ruszyłam do recepcji.
- nazywam się Lauren Michain dostałam telefon od państwa
- ach tak Ian Salvatore, tu jest jego karta czy mogłaby pani ją wypełnić ?
- oczywiście
Wypełniłam kartę tak szybko jak potrafiłam i poprosiłam o spotkanie z lekarzem.
Dowiedziałam się, że jakiś frajer nie zatrzymał się na światłach i wjechał prosto w auto Iana. Dobrze, że nie stało się nic poważniejszego. Lekarz był bardzo miły uspokoił mnie i podał numer pokoju, w którym znajdował się mój przyjaciel, ale uprzedził, że pewnie jeszcze się nie wybudził.
- i jak ?
Spytał Zayn podchodząc do mnie po skończonej rozmowie z doktorem. Spojrzałam na niego szklistymi oczami i przytuliłam się cicho płacząc.
- oj cii wszystko będzie dobrze, przecież za kilka dni wyjdzie ze szpitala
Pogładził mnie po plecach
- przepraszam, że tak wyszło
- nie masz za co przepraszać, to Twój przyjaciel, a teraz pozbieraj się i idź do niego, a ja tutaj poczekam
Powiedział wycierając moje łzy i uśmiechając się słodko.
- zaraz wracam
Odwzajemniłam uśmiech i ruszyłam w poszukiwaniu odpowiedniej sali. To co zrobił chłopak było bardzo miłe i niespodziewane, zwłaszcza po tym, że znamy się dwa dni. Dzisiaj czułam się przy nim jakbyśmy znali się już bardzo długi czas. Bardzo dobrze mi się z nim rozmawiało, potrafił mnie rozbawić, a teraz pocieszyć.
104,105, 106 o to tutaj. Otworzyłam powoli drzwi do sali. Znajdowały się tam dwa łóżka. Bliżej okna leżał jakiś pan i czytał gazetę, a bliżej drzwi leżał Ian. Podeszłam do łóżka przyjaciela i usiadłam na krześle obok. Wyglądał okropnie, ale przecież miał wypadek to niby jak miałby wyglądać jak z reklamy. Wzięłam go za rękę, a łzy zaczęły mi cieć po policzku. Tak bardzo było mi go szkoda.
- przykro mi, że musiało trafić na Ciebie. Ten koleś co Ci to zrobił tego pożałuje, już ja tego dopilnuje. Odpoczywaj sobie teraz, a ja wrócę tu jutro
Powiedziałam i dałam mu buzi w czoło.
- do widzenia - powiedziałam wychodząc z sali.
- do widzenia
Usłyszałam głos mężczyzny z drugiego łóżka. Byłam już spokojniejsza, zobaczyłam, że nic mu nie jest no to znaczy nic poważnego, o co mogłabym się bardziej martwić.
Wracając na salę zobaczyłam Zayna, który mnie wyczekiwał.
- odwieziesz mnie do domu ?
Spytałam już spokojnym głosem
- oczywiście nie ma sprawy
Kilkanaście minut później byliśmy już w moim mieszkaniu. Otworzyłam drzwi i zapaliłam światło, było tam tak późno.
- to może ja już..
Zaczął chłopak
- może zostaniesz na herbatę i jakiś film ?
Zaproponowałam. Nie chciałam zostać teraz sama, a wiem że Jo nie mogła by wpaść, bo dzisiaj jest u swojego chłopaka.
- w sumie nie mam nic do roboty, a co do filmu to znam fajny
Powiedział wchodząc do środka
- który to Twój pokój ?
- ten po prawej
Powiedziałam idąc do kuchni, by zagotować wodę. Gdy zalałam herbatę i zaniosłam do pokoju zauważyłam Zayna leżącego na moim łóżku i włączającego film na moim laptopie.
- mam nadzieje, że mi to wybaczysz ? w sumie nie powinienem się aż tak rozgaszczać
Powiedział wstając z łóżka.
- niee spokojnie
Uśmiechnęłam się szeroko
- jestem przyzwyczajona, większość moich znajomych tak robi
- no dobrze to sobie to zapamiętam
Odwzajemnił uśmiech. Położyłam kubki na szafkę nocną i położyłam się obok chłopaka i zaczęliśmy oglądać film.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz