niedziela, 18 stycznia 2015

Rozdział 2

Obudził mnie budzik, jak zwykle zapomniałam go wyłączyć. Za oknami było szaro, dzień nie zapowiadał się na przyjemny. Była godzina 8, a moje zajęcia zaczynały się dopiero po południu. Usiadłam na łóżku, nie chciało mi się już spać. Wyszłam z pokoju i poszłam do kuchni nalać sobie soku, wtedy dołączył do mnie Ian.
- hej ranny ptaszku, co ty robisz tu tak wcześnie ?
Zapytał siadając na przeciwko i sięgając po moją szklankę z sokiem.
- nie mogę spać i nie mam co ze sobą zrobić, ten dzień będzie dobijający
Skrzywiłam się i położyłam głowę na stole i zamknęłam oczy.
-a tam gadasz głupoty, pomimo że jest szaro będzie zajebiście. Co powiesz na kino po zajęciach premiera Twojego filmu ?
Puścił do mnie oczko. Dobrze wiedział, że chciałam iść, ale moje koleżanki musiały siedzieć z nosem w książkach, bo nie zaliczyły w pierwszym terminie.
- och no ok, to przyjedź po mnie po 4
Uśmiechnęłam się, od razu zrobiło mi się lepiej
- ok to teraz już wiem co będę robić po zajęciach, ale nie wiem co ze sobą zrobić teraz
- możemy na przykład..
- taaak ! wiem ! idę sobie zrobić długą kąpiel oh taaak.
Wykrzyknęłam nie zwracając uwagi na to co mówi mój przyjaciel. Wstałam od stołu i ruszyłam do łazienki. Zaczęłam nalewać wody do wanny i dodawać pachnące płyny.


 Długa kąpiel z bąbelkami to było to czego mi trzeba. Gdy wreszcie wyszłam z łazienki pod drzwiami stał Ian.
-myślałem, że się tam utopiłaś.
Powiedział zajmując moje miejsce. Uśmiechnęłam się tylko i poszłam do swojego pokoju, aby się ubrać. Zostało jeszcze półtorej godziny do pierwszego wykładu, więc usiadłam na łóżku i włączyłam tv. Skakałam po kanałach w poszukiwaniu czegoś co mogło by mnie zająć na chwile. Zatrzymałam się na nickelodeon na serialu o chłopakach z Big Time Rush. Echh fajnie było by spotkać kogoś tak zwariowanego jak oni. Ułożyłam się wygodnie i oglądałam odcinek. Po chwili usłyszałam dźwięk przychodzącego sms'a. Leniwie przeciągnęłam się na łóżku wyciągając rękę po telefon.


                                             
                     "Hej mendo ! Dawaj do "Aureoli" mamy spotkanie rodzinne xD"            
                                                  Misiak



No tak spotkanie rodzinne u nas na roku oznacza to, że spotykamy się na piwie i na wesołka idziemy na wykład. Mnie nie potrzeba długo przekonywać więc ubrałam tylko sweter, zabrałam klucze i torebkę i już byłam w drodze na przystanek.


 Tak pochodzę z dzianej rodziny, a jeżdżę tramwajem. Jestem debilem i moja pierwsza jazda nowym autem skończyła się tak, że trafiło do mechanika na miesiąc. Musze czekać jeszcze na moje cudeńko jeszcze trochę. Spojrzałam na rozkład i przeczytałam, że muszę czekać na tramwaj jeszcze 8 minut. Nagle usłyszałam swoją ulubioną piosenkę. Odebrałam  telefon i usłyszałam głośną muzykę i rozbawiony głos mojej przyjaciółki
- frajerze gdzie Ty jesteś ? - Jo zawsze poprawiała mi humor. Rozgadałyśmy się tak, że nasza rozmowa skończyła się dopiero wtedy gdy odnalazłyśmy się wzrokiem w pubie.  
       

Minęły dwie godziny, ale nikomu zbytnio się nie śpieszyło na wykład, więc jednogłośnie stwierdziliśmy, że go olewamy. Nie mam pojęcia ile wypiłam , ale musiałam natychmiast iść do toalety. Alkohol dawał o sobie znaki, ponieważ schody wydawały mi się odrobinę niższe i niestety jak to ja musiałam się potknąć. Poczułam tylko jak lecę do przodu i wyczekiwałam już tylko bólu od upadku na zimną posadzkę. Tak się jednak nie stało, ponieważ tuż przed zetknięciem z ziemią poczułam jak ktoś mnie łapie i przyciąga do siebie. Odwróciłam się i powiedziałam "dziękuję" uśmiechając się i spoglądając na chłopaka. Gdy zobaczyłam jego twarz i zaczęłam się śmiać.


- przepraszam, wyglądasz jak ten koleś z One Direction
Wydukałam przez śmiech.Wiedziałam wtedy, że za dużo już wypiłam i raczej widzę niewyraźnie. Koleś się tylko uśmiechnął.
- zakładam, że nie będziesz prosić o autograf
Odpowiedział, a ja uznałam, że ta gra z jego strony to nawet fajny podryw.
- no jak nie, jak będę? Miałabym tak odejść bez niczego?
Uśmiechnęłam się zalotnie i wyciągnęłam kalendarzyk z torebki i mój ulubiony długopis i wręczyłam go nieznajomemu. Ten złożył swój autograf i wręczył mi kalendarz. Zauważyłam numer i schowałam go do torby.
- dziękuję bardzo, ale teraz czas już na mnie
Obdarowałam go ostatnim uśmiechem, obróciłam się i weszłam do łazienki. Dopiero tam usłyszałam, że mój telefon wciąż dzwoni. Nie wiedziałam kto tak się dobija i dlaczego, aż zobaczyłam wyświetlacz. Ian. Kompletnie zapomniałam, że się dzisiaj umówiliśmy. Nacisnęłam zieloną słuchawkę i już bałam się jego reakcji
-halo ?
Powiedziałam drżącym głosem
- no wreszcie ! Boże kobieto już myślałem, że Cie porwali ! Co się z Tobą dzieje ? Już dwie godziny próbuje się z Tobą skontaktować i nic
Usłyszałam w słuchawce
- przepraszam Cię bardzo, wyszłam ze znajomymi i trochę się zasiedziałam. Możesz po mnie przyjechać do Aureoli ?
- ok zaraz będę
Odpowiedział, a ja wyczułam złość w jego głosie. Było mi głupio, że tak wyszło i że go wystawiłam. Dobrze, że chociaż po mnie przyjedzie. Wyszłam z łazienki i poszłam się pożegnać ze znajomymi. Chwilę później czekałam już na parkingu. Szybko się ściemniało i zanim Ian po mnie przyjechał już było ciemno.




Leżałam na łóżku i nie mogłam zasnąć. Było mi przykro z powodu mojego przyjaciela. Nie odezwał się do mnie ani słowem gdy wracaliśmy do domu. Był strasznie zły, a ja nie wiedziałam jak mam go przeprosić. Usiadłam na brzegu łóżka i spojrzałam w ciemność. Musze go przeprosić. Stanęłam na równe nogi i cicho wyszłam z pokoju. Przeszłam przez korytarz i zapukałam do drzwi Ian'a. Usłyszałam tylko ciche "proszę" i uchyliłam drzwi wchodząc do środka. Mój przyjaciel widocznie też nie mógł spać, bo usłyszałam cichą muzykę. Podeszłam do jego łóżka i usiadłam na brzegu.
- przepraszam, nie chciałam żeby tak wyszło. Powinnam Ci dać znać wcześniej. Jestem głupia i wcale o Tobie nie pomyślałam. Jest mi strasznie głupio
Spuściłam głowę. Nie chciałam patrzeć mu w oczy, bo wiedziałam, że się rozpłacze.
- nie jesteś głupia, nawet tak nie mów. Jestem zły, bo przez cały ten czas martwiłem się o Ciebie. Myślałem, że coś Ci się stało, a Ty dobrze bawiłaś się ze znajomymi
Odpowiedział nie wyrażając przy tym żadnych uczuć. Przyznam trochę mnie to zakuło.
- przepraszam Cię, na prawdę
Spojrzałam na niego. Był smutny. Położyłam się więc koło niego i przytuliłam
- przepraszam
Powiedziałam jeszcze cicho, a on przytulił mnie tylko do siebie i pocałował w czoło.


      Rano obudziły mnie promienie słońca.  Otworzyłam powoli oczy i zobaczyłam, że jestem w pokoju Ian'a.  Musiałam tutaj wczoraj zasnąć. Zgrabnie wyswobodziłam się z jego objęć i wyszłam cicho z pokoju. Weszłam do kuchni i nastawiłam wodę na kawę. Było jeszcze wcześnie, więc poszłam do pokoju i włączyłam laptopa.
 Sprawdziłam fejsa i zobaczyłam zdjęcia, które dodali wczoraj moi znajomi. W sumie dobrze, że nie zostałam dłużej. Przypomniałam sobie właśnie o tamtym kolesiu z wczoraj. Wzięłam więc torebkę i sprawdziłam kalendarzyk. Odnalazłam zapisaną stronę i spisałam numer. Zastanawiałam się co napisać. Po chwili dotarło do mnie, że nie wiem nawet jak on się nazywa. Zajrzałam jeszcze raz do kalendarzyka i przeczytałam "Zayn Malik" i otworzyłam usta ze zdziwienia. Czyli to jednak nie był alkohol to na prawdę był on. Usłyszałam głośne gwiżdżenie czajnika, ale nie mogłam się ruszyć. Wciąż wgapiałam się w tą kartkę. Nagle gwiżdżenie ustało, ale w zamian za to dało się słyszeć wołanie Ian'a
- tak się zasiedziałaś przed kompem, że aż musiałaś mnie wyrwać z łóżka żebym zalał Ci kawę ?
Wtedy wszedł do mojego pokoju, a ja z wrażenia upuściłam kalendarz.
- coś się stało ?
Spytał Ian patrząc się na mnie jakby szukał rany, której nie było. Byłam w totalnym szoku.
- boże dlaczego ja z nim nawet nie pogadałam, ale jestem głupia
Powiedziałam i usiadłam przy biurku.
- co ? Z kim ? Co Ty pierdolisz ?
Powiedział zdezorientowany Ian podnosząc kalendarz.
- kto to ten Zayn ?
Spytał czytając autograf.
- kto ? Jezu człowieku ! Patrz !
Krzyknęłam i puściłam filmik w internecie. Ian zaczął się śmiać.
- no co Ty gadasz. Brawo młoda no brawo.
Powiedział klepiąc mnie po ramieniu i poszedł do łazienki wciąż się śmiejąc. Wzięłam do rąk kubek z gorącą kawą, którą przyniósł mi Ian, lecz nie mogłam zmusić się do jej wypicia. Ciągle z niedowierzaniem spoglądałam na zapisaną stronę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz